Aktualności o znakach towarowych. Co to jest znak towarowy, jak go zarejestrować, wycenić. O ochronie znaków towarowych.
poniedziałek, 26 wrzesień 2016 12:44

Louis Vuitton przeciwko parodiom torebek

Napisał

Louis Vuitton przeciwko parodiom torebek

Louis Vuitton poniósł niedawną porażkę w sprawie z własnego powództwa wniesionego w czerwcu 2014 r. przeciwko producentowi toreb My Other Bag („MOB”). Płócienne torby MOB są replikami torebek Louis Vuitton i zawierają na sobie znaki towarowe spółki. Zgodnie z dość ostrą decyzją amerykańskiego sądu, to, że torby MOB są jednocześnie parodiami torebek znanej marki, nie powoduje zarzutu naruszenia lub rozwodnienia znaku. Podobna sprawa rozstrzygana była na skutek pozwu wniesionego w 2012 r. przez Hermès przeciwko Thursday Friday, innemu producentowi oferującemu torby podobne do toreb MOB. Wtedy jednak stronom udało się dojść do porozumienia poza sądem i Thursday Friday zaprzestało produkcji toreb na kształt tych od Hermès .

W pozwie Louis Vuitton zarzuciło My Other Bag wprowadzanie na rynek wzorów, które naruszają szereg znaków towarowych i prawa autorskie francuskiego domu mody, w tym popularne wzory: Toile Monogram, Monogram Multicolore  oraz Daimler, a tym samym zagrażają efektom dekad znacznych inwestycji i wysiłków. Zdaniem znanej marki, strategia marketingowa MOB  wywołuje i podkreśla modny charakter ich produktów dążąc do skojarzenia z Louis Vuitton. W konsekwencji, konsumenci mogą być skłonni uwierzyć, iż projekty MOB są zatwierdzone i w jakiś sposób związane z Louis Vuitton. Ponadto, takie używanie znaków może spowodować, iż sama marka straci na ekskluzywności w oczach klientów. My Other Bag z kolei broni się, iż do tego nie dojdzie, gdyż każdy zauważy, że są to jedynie parodie, a torby nie będą brane na poważnie. Zdaniem CEO i założycielki MOB, parodia jest jednym z najstarszych i najbardziej lubianych sposobów rozwiązywania społecznych, ekonomicznych i politycznych problemów.

Zgodnie z 31-stronnicową decyzją sądu, używanie w taki sposób przez MOB znaków towarowych Louis Vuitton jest oczywistą próbą rozbawienia i nie może, jako takie, powodować konfuzji lub być szkodliwe dla charakteru odróżniającego znaków, jeśli już, to raczej prowadzi do wzmocnienia ich odrębności oraz zwiększenia rozgłosu wokół samej marki. Sąd stwierdził, iż przez fakt, że torby MOB są parodią (humorystycznym komentarzem do produktów LV), takie używanie jest dopuszczalne przez doktrynę jako dozwolony użytek. W związku z tym nie można mówić o naruszeniu praw Louis Vuitton oraz nie ma postaw, by zakazać My Other Bag dalszego produkowania toreb. Louis Vuitton jednak apeluje, więc spór nadal trwa.


Fotografia pochodzi ze strony producenta http://www.myotherbag.com/collections/my-other-bag/products/zoey-tonal-browns

poniedziałek, 19 wrzesień 2016 08:49

Walka o markę Pat&Rub

Napisał

Kosmetyki znak towarowyMarka kosmetyków naturalnych Pat&Rub została stworzona w 2007 roku przez prezenterkę telewizyjną Kingę Rusin oraz Magdę Hajduk. Obsługą handlową marki zajęła się spółka Aromeda, której właścicielką jest Magda Hajduk. Po wieloletniej współpracy, Rusin postanowiła odświeżyć markę i rozwiązać umowę z dotychczasowym wspólnikiem – firmą Aromeda. Jednak rozwiązanie współpracy, jak się okazało, nie jest takie proste, gdyż obie strony roszczą sobie prawa do znanej i dochodowej marki. Kinga Rusin uważa, że jest właścicielem receptury kosmetyków Pat&Rub, a firma Aromeda nie ma praw do produkowania kosmetyków pod marką związaną z jej nazwiskiem. Celebrytka oskarża spółkę o przywłaszczenie sobie domeny patandrub.pl, fanpage’a na portalu Facebook oraz samego logo. Z kolei firma Aromeda twierdzi, iż Kinga Rusin jest jedynie twarzą kosmetyków i nie posiada ona praw do receptur. Oprócz batalii prawnej, strony toczą spór o zaległości finansowe. Według Kingi Rusin, Aromeda jest od dawna jej dłużnikiem.

Z prawnego punktu widzenia, Kinga Rusin jest właścicielem znaku towarowego zarejestrowanego w Urzędzie Patentowym RP „PAT&RUB” oraz znaków „Pat&Rub” z dodatkowymi elementami słownymi. Na skutek rozwiązania współpracy, Aromeda nie będzie już produkować kosmetyków pod marką Pat&Rub. Będzie mogła jednak używać znaków w celu wyprzedania pozostałych jej jeszcze egzemplarzy już wyprodukowanych kosmetyków.

Rozpętanie wojny było prawdopodobnie spowodowane chęcią wcześniejszej rozwiązania współpracy przez firmę Aromeda i sprzedaży przez spółkę kosmetyków nowej marki Naturativ.

Pat&Rub to pierwsza marka należąca do celebrytki oferująca eko kosmetyki. Wypracowanie jej renomy i wizerunku, także przez uzyskanie rejestracji znaków, oraz powszechna rozpoznawalność powodują, że nie dziwi, iż obie strony tak zaciekle walczą. 

piątek, 16 wrzesień 2016 13:50

Znak z „Dirty Dancing”

Napisał

cinema 1468437 640Kinematografia wywiera ogromny wpływ na różne aspekty naszego życia. Cytaty z kultowych produkcji znamy i ich używamy, nawet jeżeli nie widzieliśmy samego filmu. Przykładowo, nie ma chyba osoby, która nie zna kwestii: „Niech moc będzie z tobą!”, czy nawet w języku angielskim: „May the force be with you!” z „Gwiezdnych Wojen”, a także „Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi” z filmu „Forest Gump”, czy też kwestii z „Psów” – „Co ty wiesz o zabijaniu”. Również kwestia Patricka Swayze z „Dirty Dancing”: „Nobody puts Baby in a corner” jest jednym z najbardziej znanych cytatów w historii kina. Tak bardzo znanym, że amerykański sąd orzekł, że używanie podobnej frazy może doprowadzić do rozwodnienia znaku towarowego.

W wyroku wydanym 1 sierpnia 2016 r. District Court for the Central District of California orzekł, że używanie na giełdowej stronie internetowej TD Ameritrade wyrażenia  „Nobody puts your old 401k in a corner” może prowadzić do konfuzji. Sąd odrzucił próbę oddalenia roszczenia producenta Lionsgate Entertainment, co oznacza, że TD Ameritrade będzie musiał zmierzyć się z przeciwnikiem w procesie.

Lionsgate jest właścicielem znaków „Dirty Dancing” oraz „Nobody puts Baby in a corner”. Znaki te używane są także przez licencjobiorców w marketingu, produkcji i merchandisingu. Spór koncentruje się na reklamie TD Ameritrade, w której wykorzystana została ich wersja sloganu, przedstawiająca do tego człowieka podnoszącego nad głową skarbonkę - świnkę. Całość przypomina scenę pod koniec filmu, w której Swayze podnosi w tańcu swoją partnerkę.

Odrzucając wnioski TD Ameritrade sędzia stwierdził, że Lionsgate udało się wykazać, że ich znak jest znany i ma charakter odróżniający. Czego natomiast nie udało się producentowi udowodnić, to to, że dwa znaki są niemal identyczne.

flea market 1592809 1280W wyroku z dnia 7 lipca 2016 r. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że zarządca istniejącego fizycznie placu targowego może zostać zobligowany do zmuszenia zaprzestania przez podmioty handlujące naruszania znaków towarowych. Wydane w tym zakresie nakazy sądowe podlegają tym samym warunkom, co warunki odnoszące się do operatorów rynków elektronicznych online.

Sprawa, w której stronami są Tommy Hilfiger Licensing i inni oraz Delta Center, toczy się przed Sądem Najwyższym w Czechach. Tommy Hilfiger oraz inni producenci i dystrybutorzy markowych towarów ustalili, że podróbki ich towarów były sprzedawane na placu targowym „Pražská tržnice” w Pradze, którego dzierżawcą jest spółka Delta Centre. Właściciele znanych marek zwrócili się więc do sądów czeskich o nakazanie Delta Center zaprzestania wydzierżawiania stanowisk handlowych w tych halach podmiotom, które naruszały ich prawa do znaków towarowych. Rozpatrujący kasację w tej sprawie Sąd Najwyższy zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości z pytaniem prejudycjalnym, bowiem dyrektywa w przedmiocie własności intelektualnej umożliwia posiadaczom znaków towarowych wystąpienie na drogę sądową przeciwko pośrednikom, których usługi są wykorzystywane przez osoby trzecie do naruszania ich znaków towarowych.

Trybunał w rezultacie orzekł, iż okoliczność, że udostępnienie stanowisk handlowych dotyczy rynku elektronicznego online lub istniejącego fizycznie placu targowego jest bez znaczenia, ponieważ zakres stosowania dyrektywy nie jest ograniczony do handlu elektronicznego. W konsekwencji również operator istniejącego fizycznie placu targowego może zostać zmuszony do spowodowania zaprzestania naruszeń popełnianych w zakresie znaku towarowego przez podmioty handlujące i do podjęcia środków mających na celu zapobieżenie nowym naruszeniom.

Decyzję Trybunału Sprawiedliwości poparli czytelnicy World IP Review (67%), którzy twierdzą, że orzeczenie jest „całkowicie uczciwe i sprawiedliwe”. Skoro operatorzy rynków online mają obowiązek podejmowania pewnych kroków w celu zapewnienia, że podrabiane towary nie są sprzedawane online i są usuwane, gdzie monitorowanie i kontrola jest tak trudna, z pewnością ten sam ciężar powinien spoczywać na fizycznie istniejących targowiskach, którym niewątpliwie łatwiej jest zarówno identyfikować, jak i eliminować naruszenia. Trudno nie zgodzić się także z argumentem, iż operatorzy targowisk zarabiają na zarządzaniu placem, mają więc oni obowiązek zapewnić, że ich prosperowanie jest wolne od naruszeń praw.

czwartek, 01 wrzesień 2016 08:06

Najzdrowszy sklep spożywczy

Napisał

znak towarowyOpisowy znak towarowy to znak, który wskazuje na jakąś cechę towarów lub usług, które mają być nim oznaczane. Oznaczenia opisowe są, zarówno w polskim, unijnym, jak i w innych porządkach prawnych, wyłączone spod rejestracji. Zasada ta, określona w przepisach prawa, stanowi, że nie udziela się prawa ochronnego na oznaczenie, które składa się wyłącznie z elementów mogących służyć w obrocie do wskazania, w szczególności rodzaju towaru, jego pochodzenia, jakości, ilości, wartości, przeznaczenia, sposobu wytwarzania, składu, funkcji lub przydatności. Jest to bezwzględna przeszkoda rejestracji znaku.

Ostatnio problem opisowości znaku pojawił się przy próbie rejestracji przez amerykańską sieć supermarketów Whole Foods Market jako znak towarowy sloganu “World’s healthiest grocery store” (z ang. “Najzdrowszy sklep spożywczy na świecie”). Ostatecznie US Patent and Trademark Office (USPTO – amerykański urząd patentowy) odrzucił zgłoszenie. Obecny slogan supermarketu to “America’s healthiest grocery store" (z ang. “Najzdrowszy sklep spożywczy w Ameryce"), który jest używany jako część misji koncernu, tj. oferowania zdrowej żywności. Na obecny slogan koncernowi udało się zdobyć rejestrację w 2012 roku.

Jeżeli zaś chodzi o nowe zgłoszenie, zostało ono odrzucone, ponieważ, jak twierdzi USPTO, treść tego sloganu jest odczytywana jedynie jak pochwalna, z tego względu, gdyż opisuje dobre cechy produktu. USPTO dodał, że zgłoszony znak jest przesadną frazą, która nie może być w żaden sposób udowodniona jako prawdziwa. Whole Foods Marktet ma sześć miesięcy na zmianę i ponowną aplikację swojego zgłoszenia.

piątek, 26 sierpień 2016 14:30

„Mc” i „Mac” tylko dla McDonald’s

Napisał

donalds 387237 640Na początku lipca McDonald’s wygrał spór o znak z rywalem w Singapurze, jako że sąd poparł jego prawo do wyłącznego używania przedrostków „Mc” i „Mac” w nazwach znaków towarowych służących do oznaczania żywności i napojów (sprawa T-518/13 Future Enterprises przeciwko EUIPO). Sprawa ta jest jednym z wielu starć prawnych pomiędzy znanymi markami i tak zwanymi „free-riders” (z ang. pasażer bez biletu, gapowicz), którzy korzystają z wypromowania danej marki bez ponoszenia własnych kosztów.

Orzeczenie sądu jest zakończeniem sprawy dotyczącej singapurskiej firmy Future Enterprises, która zakwestionowała odrzucenie przez EUIPO (Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej) jej zgłoszenia oznaczenia „maccoffee” jako unijnego znaku towarowego dla produktów spożywczych i napojów.

Amerykańska sieć fasfoodów twierdzi, że roszczenie firmy z Singapuru nie powinno zostać uznane, jako że  Urząd przyznał już wcześniej firmie McDonald’s na wyłączność prawa do nazwy „McDonald's” i do 12 innych oznaczeń zawierających element „Mc” or „Mac” jako przedrostki.

Sąd poparł decyzję Urzędu. Sędziowie uznali, że renoma znaków towarowych McDonald’s pozwala zapobiegać rejestracji znaków towarowych zawierających przedrostek „Mc” lub „Mac” w nazwie fastfoodu lub napoju. Ich zdaniem jest wysoce prawdopodobne, iż właściciel znaku “maccoffee” chciał wykorzystać atrakcyjność, reputację i prestiż marki McDonald’s oraz stworzyć swój wizerunek korzystając z działań marketingowych poczynionych przez McDonald’s, bez żadnej rekompensaty finansowej.

Werdykt ten może zostać zaskarżony do Trybunału Sprawiedliwości UE. 

piątek, 19 sierpień 2016 09:35

Znaki towarowe „Brexit”

Napisał

brexit 1478118 640Kancelaria Allen & Overy wniosła o rejestrację znaku towarowego składającego się z pojęcia "Brexit Law" (z ang. prawo Brexit). Firma złożyła dwa wnioski: jeden w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), a drugi w brytyjskim Urzędzie Własności Intelektualnej.

Zgodnie z aplikacjami, złożonymi w dniu 30 czerwca 2016 r., znaki zostały zgłoszone dla towarów i usług takich jak publikacje drukowane, zarządzanie i doradztwo, usługi edukacyjne i szkoleniowe i usługi prawne. Nicola Dagg, partner firmy z biura w Londynie, powiedziała, że Allen & Overy wykorzystuje znak "Brexit Law" do oznaczenia udzielania klientom różnego rodzaju pomocy prawnej w okresie niejasności związanych z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE.

Od czasu ogłoszenia w dniu 24 czerwca decyzji Wielkiej Brytanii, aby wyjść z Unii, kilka firm zgłosiło już do rejestracji jako znak towarowy termin „Brexit”. Inne niedawne aplikacje obejmują producenta serów, Anthony Rowcliffe and Son, który w dniu 4 lipca zgłosił do rejestracji oznaczenie „Brexit Blue” oraz producenta napojów, Halewood International Brands, który w dniu 30 czerwca zgłosił do rejestracji oznaczenie „Brexit" dla alkoholi z wyjątkiem piwa. Inne aplikacje obejmowały także takie oznaczenie jak „English Brexit Tea”, zgłoszone przez niemieckiego rezydenta, z kolei Boston Beer Corporation zgłosiła w amerykańskim urzędzie patentowym (USPTO) znak towarowy „Brexit” jako nazwę cydru.

poniedziałek, 08 sierpień 2016 10:34

Olimpijska gorączka

Napisał

Basen pływackiPrzedsiębiorcy robią co mogą, by zwrócić uwagę na swoją markę i jak najwięcej zarobić, a wykorzystują do tego przykładowo światowe wydarzenia, jak igrzyska olimpijskie, produkując masowo wszelkiego rodzaju gadżety z oznaczeniami powiązanymi z olimpiadą. Chyba nikt jednak nie ma wątpliwości, że używanie kół olimpijskich w swojej działalności gospodarczej to zdecydowane NIE. Używać nie wolno również słów „Olympic” (olimpijski), „Olympian” (olimpijczyk), czy „Go for the Gold” („walcz o złoto”). Co może jednak zdziwić, to to, że nawet hashtagi #Rio2016 i #TeamUSA są poza zasięgiem każdego podmiotu, który nie jest oficjalnym sponsorem Igrzysk.

W tym roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski poluzował swoje zasady reklamowe, pozwalając firmom sponsorującym indywidualnych sportowców, a nie ogólne Igrzyska Olimpijskie w Rio, na wyświetlanie reklam w nawiązaniu do Igrzysk. Jest jednak „ale”: nie mogą one korzystać z praw własności intelektualnej, które są zarejestrowane przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski i Komitet Olimpijski USA. Jedynie oficjalni sponsorzy i media mogą publikować zdjęcia z samych Igrzysk i amerykańskich Olympic Trials. Firmy nie mogą repostować treści udostępnionych za pośrednictwem oficjalnych stron i kont w mediach społecznościowych Olimpiady.

Warto wspomnieć, iż polskie prawo także reguluje powyższe kwestie. Konkretnie chodzi o ustawę o sporcie. Jej artykuł 25 w ustępie 3 stanowi, że Polski Komitet Olimpijski jest wyłącznie uprawniony do używania jakiegokolwiek znaku lub innego oznaczenia, składającego się z symbolu olimpijskiego lub zawierającego symbol olimpijski oraz nazw Igrzyska Olimpijskie, Igrzyska XXX Olimpiady, Igrzyska XXXI Olimpiady, Igrzyska XXXII Olimpiady, Igrzyska XXXIII Olimpiady, Igrzyska XXXIV Olimpiady, Igrzyska XXXV Olimpiady, Komitet Olimpijski, Reprezentacja Olimpijska, Ruch Olimpijski i Karta Olimpijska. Oznacza to, że prawo od używania powyższych nazw przysługuje tylko PKOI, nawet bez ich rejestracji jako znaki towarowe.

środa, 03 sierpień 2016 11:35

French Open przeciwko cybersquatting

Napisał

tennis 1381230 640Cybersquatting jest nieuczciwym rejestrowaniem domen internetowych zawierających znaki towarowe. Słowo cybersquatting powstało z połączenia przedrostka cyber- oznaczającego powiązanie z cyberprzestrzenią (Internetem) oraz słowa squatting opisującego praktykę zasiedlania opuszczonych budynków bez pozwolenia właściciela i bez zamiaru płacenia czynszu. Tłumacząc na język polski, cybersquatting to piractwo domenowe. Zjawisko to polega na rejestrowaniu domen z użyciem w nich znanych znaków towarowych w celu ich późniejszego odsprzedania z zyskiem właścicielowi znaku.

Z piratem domenowym zmierzyć się musiał ostatnio organizator turnieju Wielkiego Szlema - French Open, rozgrywanego w Paryżu na kortach imienia Rolanda Garrosa na przełomie maja i czerwca. W kwietniu 2016 r. Federation Francaise de Tennis (FFT) złożyła sprzeciw wobec rejestracji domeny frenchopen.live na rzecz Sampath Reddy z Indii i zażądała transferu domeny. Federacja posiada prawa do takich znaków jak „French Open” i „Roland Garros French Open”. Według oponenta, Sampath Reddy nie miało ani prawa ani interesu w rejestracji takiej domeny, co stanowiło postępowanie w złej wierze. W następstwie wyroku z 1 lipca 2016 r. wydanego przez WIPO Arbitration and Mediation Center, domena frenchopen.live została przekazana Fereration Francaise de Tennis.

To nie jedyny spór Federacji o domenę w tym roku. Indyjski mieszkaniec, Bajirao Mastani, 21 marca 2016 r. zarejestrował na swoją rzecz domenę rolandgarros2016schedule.com, co zmusiło FFT do złożenia sprzeciwu. 12 maja 2016 r. został wydany wyrok w sprawie domeny. Stwierdzono, że w domenie w pełni wykorzystywany jest znak towarowy, do którego prawo wyłączne przysługuje Federacji. W tym przypadku także uznano, że domena została zarejestrowana w złej wierze. 

poniedziałek, 25 lipiec 2016 11:29

Pierwszy dźwiękowy znak towarowy Chin

Napisał

Chiny jako znak towarowyW ciągu ostatnich 13 lat w Chinach odnotowano największą liczbę rejestracji znaków towarowych na świecie. Ostatnio w kraju został także zarejestrowany pierwszy dźwiękowy znak towarowy. Znak należy do China Radio International.

Nowe prawo znaków towarowych w Chinach zostało zaimplementowane w 2014 roku. Wśród wszystkich zmian, które za sobą niosło, mających przede wszystkim na celu wyjaśnienie niejasności poprzedniego systemu prawnego oraz utworzenie takich instrumentów jak rejestracja online, a także zapewnienie możliwości rejestrowania znaku w kilku klasach, znalazł się nowy rodzaj znaków, który uzyskał zdolność rejestrową – znaki dźwiękowe. Dźwiękowy znak towarowy to dźwięk, który służy do identyfikowania pochodzenia handlowego towarów lub usług. Znanymi znakami dźwiękowymi są m.in. melodia Nokii i jingle McDonald’s „I’m lovin’ it”. Ich właściciele będą więc teraz mogli skorzystać z ochrony prawnej także w Chinach. Od maja 2015 r. odnotowano już 450 wniosków o rejestrację znaków dźwiękowych.

Jeżeli chodzi o aktywność rejestracji znaków w Chinach, to w ciągu ostatniej dekady liczba zgłoszeń wzrosła z 766.319 w 2006 r. do 2.876.048 w 2015 r. Liczba ta ciągle wzrasta, nawet pomimo spowolnionego wzrostu gospodarczego na świecie. Oprócz zmian w prawie znaków towarowych w Chinach, odpowiadają za to także otwarcie się rynku chińskiego na przedsiębiorczość i innowacje oraz podjęcie szerokich działań informacyjnych w zakresie własności intelektualnej, które zwiększyły świadomość społeczną i biznesową wartość znaków towarowych. Działania te zachęciły także zagranicznych przedsiębiorców.

Do niedawna poziom ochrony znaków w Chinach pozostawiał wiele do życzenia. Jednak władze zaczęły dostrzegać istniejące problemy i wprowadzają coraz to nowe zmiany, dążąc ostatecznie do zapewnienia firmom krajowym i zagranicznym bardziej dogodnych i skutecznych usług publicznych, a w konsekwencji stworzenia bardziej konkurencyjnego i uporządkowanego rynku dla rozwoju biznesu.

poniedziałek, 18 lipiec 2016 11:22

Nike staje do walki

Napisał

Nike znak towarowyKiedy myślimy o Nike jako marce, dwie rzeczy przychodzą momentalnie do głowy: swoosh, czyli logo Nike oraz „Just Do It”. Ten slogan jest utożsamiany z Nike od 1988 roku i nadal jest w użyciu. „Just Do It” jest zarejestrowane także jako znak towarowy. Nie dziwi więc, że gdy istnieje ryzyko naruszenia lub rozmycia cennego znaku, Nike staje do walki.

Niedawne posunięcie Nike, z końca czerwca 2016 r., dotyczy zgłoszenia przez World Wrestling Entertainment Inc. (WWE) do rejestracji znaku „Just Bring It”. W ramach powództwa opartego na zarzucie naruszenia znaku towarowego Nike wniosło o odmowę rejestracji znaku „Just Bring It” zgłoszonego przez amerykańską firmę rozrywkową w październiku 2014 r. dla towarów takich jak odzież, obuwie i nakrycia głowy. Slogan Nike jest zarejestrowany dla takich samych towarów obejmujących odzież i obuwie.

Nike twierdzi, że rejestracja i używanie znaku „Just Bring It” przez WWE będzie nieuchronnie prowadzić do konfuzji, mylenia lub oszukiwania społeczeństwa. A to wszystko na szkodę Nike. Ponadto gigant uważa, że rejestracja „Just Bring It” może rozmyć zdolność odróżniającą sloganu Nike oraz zmniejszyć zdolność identyfikowania i odróżniania produktów marki Nike.

Sprawa powinna się skończyć łatwym zwycięstwem Nike, jako że amerykański koncern odnosił już zwycięstwa w podobnych sprawach, zgłaszając sprzeciwy oparte na rejestracji sloganu „Just Do It”, w tym z sukcesem blokując rejestrację znaku „Just Jesu It” (jesuit – z ang. jezuita).

poniedziałek, 04 lipiec 2016 10:47

FC Barcelona przegrywa batalię o znak

Napisał

16 czerwca 2016 r. Sąd Unii Europejskiej oddalił sprzeciw Fútbol Club Barcelona wobec rejestracji oznaczenia słownego "KULE" (T-614/14). Sprzeciw został oparty na rzekomym naruszeniu znaku hiszpańskiego klubu "CULE", pojęcia będącego odmianą katalońskiego słowa ‘cul’ i wykorzystywanego do określenia sympatyków klubu. Nie jest to jedyne negatywne doświadczenie, jakie Fútbol Club Barcelona miała w ostatnich latach z Sądem. W 2015 roku Sąd oddalił skargę wniesioną przez klub chcący zarejestrować zarys jego herbu jako wspólnotowy znak towarowy (T-615/14).

Sprawa zaczęła się w kwietniu 2011 r., kiedy to firma odzieżowa Kule z siedzibą w USA złożyła wniosek o rejestrację w EUIPO znaku słownego "KULE”. Towary, dla których wniesiono o rejestrację, należą do klasy 14 (biżuteria i kamienie szlachetne), klasy 18 (portfele, portmonetki) oraz klasy 25 (odzież, obuwie i nakrycia głowy). W dniu 2 listopada 2011 r. Fútbol Club Barcelona wniósł sprzeciw wobec rejestracji znaku w odniesieniu do wszystkich towarów. Sprzeciw został oparty na wcześniejszej rejestracji znaku "CULE", zgłoszonego w 1982 r. i zarejestrowanego również w klasach 14, 18 i 25. W październiku 2013 r. Wydział Sprzeciwów odrzucił sprzeciw. Następnie odwołanie od decyzji Wydziału Sprzeciwów zostało oddalone przez Izbę Odwoławczą w dniu 18 czerwca 2014 r. Izba Odwoławcza stwierdziła, że ​​dokumenty przedstawione przez Futbol Club nie wykazały rzeczywistego używania wcześniejszego znaku w odniesieniu do towarów. Decyzja ta została już także potwierdzona przez Sąd. Zgodnie z artykułem 42 (2) i (3) rozporządzenia 207/2009, sprzeciw jest odrzucany, jeżeli na wniosek zgłaszającego oponent nie jest w stanie wykazać rzeczywistego używania wcześniejszego znaku w okresie pięciu lat poprzedzających publikację późniejszego znaku.

Sąd, podążając za wcześniejszymi rozstrzygnięciami TSUE orzekł, że za rzeczywiste używanie znaku można uważać tylko takie używanie, które jest zgodne z jego podstawową funkcją, jaką jest zagwarantowanie identyfikacji pochodzenia towarów lub usług, dla których jest on zarejestrowany. Jeśli chodzi o stopień wykorzystania wcześniejszego znaku towarowego, Sąd stwierdził, że należy wziąć pod uwagę zarówno zasięg handlowego wykorzystania znaku, jak i długość okresu, w którym znak ten był używany, w tym częstotliwość jego używania.

W niniejszej sprawie, mimo że Sąd uznał, że hiszpański termin „cule” jest rzeczywiście wykorzystywany jako określenie kibiców i zawodników klubu, to stwierdzono, że Fútbol Club Barcelona nie dostarczył jednak wystarczających dowodów, aby wykazać miejsce, czas, zakres i charakter używania wcześniejszego znaku w odniesieniu do towarów z klas 14, 18 i 25. 

Chińczycy nie będą mogli ugasić swojego pragnienia orzeźwiającym napojem "face book" po tym, jak amerykański portal społecznościowy odniósł rzadkie zwycięstwo w walce o znak przeciwko lokalnej firmie w Chinach. W poprzednim miesiącu Sąd w Pekinie orzekł, że Zhongshan Pearl River Beverages nie powinno uzyskać prawa do oznaczenia „face book” w najbardziej zaludnionym kraju na świecie.

Chińska firma jako pierwsza zarejestrowała oznaczenie w 2011 r., m.in. dla towarów takich jak żywność, napoje i przekąski. Pomimo sprzeciwów Facebooka (FB, Tech30), chińska firma uzyskała w 2014 r. zgodę na używanie znaku. W najnowszym orzeczeniu po długotrwałej walce, sąd w Pekinie odwołał poprzednią decyzję i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Chińskie prawo znaków towarowych opiera się na zasadzie pierwszeństwa zgłoszenia. W związku z tym, częstym posunięciem w tym kraju jest rejestrowanie jako znaki towarowe przez tak zwane trolle znaków towarowych nazwy zagranicznych marek jako swoje własne. Oznacza to, że firmy wchodzące na rynek chiński muszą rebrandować swoje produkty, walczyć w sądach lub zapłacić duże pieniądze, żeby odkupić dany znak towarowy. Prawo chińskie pozwala jednak w takich sytuacjach zagranicznym firmom wykazać, że ich marka jest dobrze rozpoznawana w Chinach. Co prawda portal Facebook jest zablokowany wewnątrz kraju przez cenzurę rządową, jednak niektóre chińskie firmy korzystają z jego usług, by reklamować za granicą. Mimo zakazu, założyciel Facebooka Mark Zuckerberg wykazał duże zainteresowanie portalem społecznościowym na rynku chińskim. Zuckerberg często pojawia się w mediach w Chinach, gdzie osiągnął status gwiazdy poprzez wypowiedzi w języku mandaryńskim oraz wzięcie udziału w biegu w Pekinie zanieczyszczonym smogiem bez maski.

Orzeczenie w sprawie Facebooka pokazuje, że sądy zaczynają zauważać ten poważny problem i doszło w końcu w Chinach do zmiany nastawienia do ochrony praw własności intelektualnej.

Jednym z wyjątków od monopolu właściciela na używanie znaku towarowego jest wyczerpanie prawa do znaku towarowego. Instytucja ta uregulowana została zarówno w prawie unijnym, jak i polskim. Zgodnie z art. 155 ust. 1 ustawy Prawo własności przemysłowej oraz art. 13 Rozporządzenia w sprawie unijnego znaku towarowego, prawo ochronne na znak towarowy nie rozciąga się na działania dotyczące towarów ze znakiem, polegające w szczególności na ich oferowaniu do sprzedaży lub dalszym wprowadzaniu do obrotu towarów oznaczonych tym znakiem, jeżeli towary te zostały uprzednio wprowadzone do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (w odniesieniu do unijnych znaków – na terytorium Unii Europejskiej) przez uprawnionego lub za jego zgodą. Jeżeli zatem właściciel znaku wprowadzi do obrotu towar oznaczony tym znakiem, traci nad nim kontrolę – inne podmioty mogą ten towar swobodnie sprzedawać, a zatem posługiwać się także znakiem na nim znajdującym. Należy wskazać, że wyczerpanie prawa następuje jedynie w odniesieniu do konkretnych egzemplarzy towarów.

Co istotne, do wyczerpania prawa ochronnego na znak towarowy dochodzi, jeżeli towar zostanie wprowadzony do obrotu przez uprawnionego lub za jego zgodą, jednakże tylko wtedy, gdy łącznie z wydaniem towaru nastąpiło przeniesienie prawa własności towaru ze znakiem przez uprawnionego do znaku lub za jego zgodą na rzecz osoby niezależnej faktycznie od właściciela znaku. W tym zakresie godny przytoczenia jest wyrok z dnia 30 listopada 2004 r. w sprawie C 16/03 Peak Holding, w którym Trybunał orzekł, iż nie stanowi wprowadzenia do obrotu sam przywóz towarów na terytorium EOG w celu ich sprzedaży lub samo oferowanie towarów do sprzedaży we własnych sklepach lub sklepach przedsiębiorstw zależnych, jeżeli nie doszło do ich rzeczywistej sprzedaży.

Regulacja dotycząca wyczerpania prawa na znak towarowy ma znaczenie z tego względu, iż jej brak uniemożliwiałby w rzeczywistości handel towarami m.in. przez dystrybutorów, bowiem uprawniony mógłby z łatwością hamować dalszy obrót towarem oznaczonym jego znakiem.

poniedziałek, 13 czerwiec 2016 10:32

Używanie znaku towarowego w celach informacyjnych

Napisał

Co do zasady, rejestracja znaku towarowego daje uprawnionemu i podmiotom, którym zezwolił on na używanie znaku, prawo jego wyłącznego używania w sposób zarobkowy lub zawodowy na danym terytorium. Używanie to może polegać w szczególności na umieszczaniu znaku na towarach, świadczeniu usług pod tym znakiem, umieszczaniu znaku na dokumentach lub posługiwaniu się nim w celu reklamy.

Wyłączność nie ma jednak charakteru absolutnego i doznaje ona pewnych ograniczeń. Jednym z takich wyjątków od generalnej zasady wyłączności przysługującej uprawnionemu jest używanie znaku w celach informacyjnych. Prawo ochronne na znak towarowy nie daje bowiem uprawnionemu prawa zakazywania używania w obrocie przez inne osoby oznaczeń wskazujących m.in. pochodzenie towarów. Zatem, jeżeli przedsiębiorca używa danego znaku jedynie, by poinformować swoich klientów od kogo towar pochodzi - kto jest jego producentem, to nie zachodzi naruszenie prawa do wyłącznego używania znaku przez właściciela. Działanie takie jest jednak dozwolone jedynie, jeżeli znak jest używany w taki sposób, że nie sugeruje to powiązań gospodarczych między sprzedawcą a właścicielem znaku towarowego, co potwierdza wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 października 2004 r., III CK 410/03: „Użycie cudzego znaku towarowego w celu reklamowym i informacyjnym jest dozwolone, jeżeli nie prowadzi do mylącego wrażenia o istnieniu gospodarczych powiązań pomiędzy uprawnionym ze znaku a używającym go w tym celu".

W tym zakresie, Sąd Wspólnotowych Znaków Towarowych i Wzorów Przemysłowych wydał w listopadzie 2008 r. wyrok (XXII GWzt 6/08) dotyczący używania właśnie w celach informacyjnych znaku towarowego BMW. BMW AG pozwało o naruszenie swoich znaków przedsiębiorcę, który sugerował, iż działa jako autoryzowany serwis BMW. Używanie wyraźnie większego od pozostałych oznaczeń znaku BMW na tablicy informacyjnej przed salonem nie spełniało jedynie funkcji informacyjnej. Sąd stwierdził, że niedopuszczalne jest użycie znaków BMW w celu reklamowania sprzedaży lub naprawy samochodów marki BMW, jeżeli sposób ich użycia mógłby wywołać wrażenie co do istnienia związków handlowych między uprawnionym do znaku a używającym go. Nie stanowi natomiast naruszenia prawa do znaku BMW informacyjne użycie znaków BMW w sformułowaniach typu: „sprzedaż samochodów BMW, naprawa oraz konserwacja samochodów BMW”. 

Apple właśnie przegrał walkę Apple przegrał walkę o znak towarowy w Chinach. Oznacza to, że firma, która sprzedaje torebki i inne wyroby ze skóry, może nadal używać nazwy „iPhone” dla swoich produktów.

Firma Xintong Tiandi sprzedaje torebki, etui do telefonów komórkowych oraz inne wyroby skórzane oznaczone nazwą "IPHONE". W 2010 roku chińska firma Xintong Tiandi zarejestrowała jako znak towarowy w krajowym urzędzie ds. własności intelektualnej oznaczenie „IPHONE”. W 2012 roku Apple złożyło chińskiej firmie ofertę na sprzedaż znaku, jednak nie została ona przyjęta. Takie działanie bardzo się Apple nie podoba, dlatego też amerykański koncern już w 2012 roku złożył przeciwko Xintong Tiandi pozew o prawo do znaku, a następnie, gdy to zawiodło, złożył pozew w niższej instancji w Pekinie. Jednak w obu postępowaniach orzeczono na niekorzyść Apple, więc spółka odwołała się do sądu wyższej instancji. Sąd wyższej instancji orzekł, że Apple nie wykazał, że był znaną marką w Chinach zanim Xintong Tiandi zgłosiła swój znak w 2007 roku. IPhone Apple’a ukazał się w sprzedaży w Chinach w 2009 roku.

Amerykański gigant,  co nie powinno dziwić, jest bardzo niezadowolony z rozstrzygnięcia sądu. Zapowiada, że zamierza wystąpić o ponowne rozpatrzenie sprawy do chińskiego odpowiednika Sądu Najwyższego i będzie nadal aktywnie chronić swoje prawa do znaków towarowych.

W konsekwencji niekorzystanego orzeczenia Apple zaczyna mieć poważne problemy, jeżeli chodzi o rynek chiński. Najnowsze wyniki sprzedaży wykazują spadek przychodów w tamtym regionie o 13%. Apple zmaga się w Chinach również z trudnościami na innych polach. W marcu została uchwalona ustawa, która wymaga, aby wszystkie treści prezentowane w Chinach były przechowywane na tamtejszych serwerach. W rezultacie chińskie iBooks i iTunes zostały zamknięte. Takie działania są powszechnie postrzegane jako cios wobec Apple, jako że Chiny są drugim największym rynkiem dla jego produktów.

piątek, 27 maj 2016 08:34

Znaki aluzyjne

Napisał

Jedną z bezwzględnych przesłanek odmowy udzielenia rejestracji znaku towarowego jest stwierdzenie, iż znak ten składa się wyłącznie z elementów mogących służyć w obrocie do wskazania w szczególności rodzaju towaru, jego pochodzenia, jakości, ilości, wartości, przeznaczenia, sposobu wytwarzania, składu, funkcji lub przydatności, a więc jeżeli znak opisuje towary lub usługi, dla których został zgłoszony. Takie uregulowanie uzasadnione jest tym, iż słusznym jest pozostawienie niektórych oznaczeń do korzystania przez wszystkich przedsiębiorców, a ich monopolizacja byłaby niewłaściwa. Wiąże się to również z główną funkcją znaku towarowego - funkcją wskazywania pochodzenia towaru od konkretnego przedsiębiorcy.

Wyjątkiem od tej reguły są znaki aluzyjne. Nie ma przeszkód w rejestracji oznaczenia, które jedynie odnosi się do pewnych cech towarów lub usług w sposób pośredni lub poprzez proces intelektualnego kojarzenia wymagającego u danej części nabywców szczególnego wysiłku dla przekształcenia sugestywnej lub emocjonalnej informacji w racjonalną ocenę, a nie natychmiast w sposób automatyczny (wyrok NSA z 16 grudnia 2009 r., II GSK 214/09). Oznaczenia aluzyjne (czy sugerujące) jedynie nawiązują do jakiejś konkretnej cechy towaru, natomiast nie opisują jej wprost. Skojarzenie z tą konkretną cechą towaru wymaga określonego wysiłku myślowego od odbiorcy znaku.

I tak na przykład nie zostały uznane za opisowe, lecz jedynie aluzyjne, następujące znaki:

  1. “Ciepła podłoga” dla oznaczania mat grzejnych (wyrok WSA z 14 listopada 2006 r., VI SA/WA 1705/06);
  2. “Asekuracja” dla usług agencji ochrony osób i mienia (wyrok WSA z 14 lipca 2006 r., VI SA/WA 1011/06);
  3. „Jasne pełne chwile” dla piwa, napoi piwnych, napoi bezalkoholowych (prawo ochronne nr R.216065);
  4. „Herbatniki Apetytki” dla wyrobów cukierniczych – ciastek (prawo ochronne nr R.170994).

Rejestracja oznaczenia przedsiębiorcy jako znak towarowy przynosi przedsiębiorcy wiele korzyści. Warto chronić prawnie swój znak choćby dla ułatwienia ewentualnego dochodzenia jego ochrony. Ale jaki rodzaj znaku wybrać? Słowny czy słowno-graficzny? Jakie są korzyści i jakie wady związane z rejestracją każdego z tych rodzajów znaków?

Jako znak towarowy może być zarejestrowane oznaczenie, które można przedstawić w sposób graficzny, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa. Znakiem może być w szczególności wyraz, rysunek, ornament, kompozycja kolorystyczna, forma przestrzenna, w tym forma towaru lub opakowania, a także melodia lub inny sygnał dźwiękowy.

Statystycznie, częściej rejestrowane są znaki słowne. Dzieje się tak z tego względu, że rejestracja oznaczenia słownego zapewnia niemal ochronę absolutną. Żaden inny przedsiębiorca nie będzie już mógł używać tego oznaczenia słownego w jakiejkolwiek formie, dla towarów, dla których zostało ono zarejestrowane. Oznacza to, że chronione jest to konkretne słowo, niezależnie od tego jaką czcionką jest pisane i w towarzystwie jakich elementów graficznych występuje. Z kolei w przypadku znaków słowno-graficznych, ochronie podlega dane słowo, ale jedynie w takiej formie w jakiej zostało zgłoszone. Jeżeli więc inny przedsiębiorą użyje tego samego słowa, jednak tak zmieni grafikę znaku, iż nie będzie można stwierdzić podobieństwa, wówczas nie będziemy mogli zakazać takiemu przedsiębiorcy używania jego znaku. Jednakże, uzyskanie ochrony w urzędzie na oznaczenie słowne jest dużo trudniejsze niż uzyskanie ochrony na oznaczenie słowno-graficzne. W przypadku znaku słownego nie uzyskamy rejestracji na oznaczenie czysto opisowe. Natomiast to samo oznaczenie słowne, ale pisane fantazyjną czcionką i w towarzystwie fantazyjnych elementów graficznych może zyskać zdolność odróżniającą.

Najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla przedsiębiorcy przed naruszeniami byłaby z pewnością rejestracja znaku zarówno w formie słownej, jak i słowno-graficznej. Wiąże się to z większymi kosztami, jednak taka rejestracja zapewnia naszemu oznaczeniu najpełniejszą ochronę.