Aktualności o znakach towarowych. Co to jest znak towarowy, jak go zarejestrować, wycenić. O ochronie znaków towarowych.

Sąd Najwyższy w Niemczech orzekł, że opisowe nazwy aplikacji i domen internetowych nie mogą być zarejestrowane jako znaki towarowe, chyba że na skutek używania uzyskały one charakter odróżniający.

Niemieckie ustawodawstwo i orzecznictwo są zgodnie ze swą tradycją bardzo hojne, jeżeli chodzi o ochronę tytułów produktów zawierających dobra niematerialne (dzieła), w szczególności tytułów gazet, czasopism, radia i programów telewizyjnych nadających wiadomości. Nazwy tych produktów medialnych są chronione, gdy są one wykorzystywane w działalności gospodarczej, bez względu na to, czy są one zarejestrowane jako znak towarowy. Ponadto, poziom charakteru odróżniającego wymaganego do ochrony jest zdecydowanie niższy, niż w przypadku rejestracji znaków towarowych.

Tytuły gazet, czasopism i programów nadających wiadomości, które wydają się być opisowe zgodnie ze standardami Rozporządzenia w sprawie znaków UE (207/2009) i dlatego nie kwalifikują się do rejestracji jako znak towarowy, mogą być jednak chronione w Niemczech jako dzieło, bez konieczności wykazania nabytego charakteru odróżniającego. Przy czym, zakres ochrony takich tytułów obejmuje dzieła z tej samej kategorii, tak że na przykład tytuł magazynu jest chroniony przed użyciem podobnej nazwy przez inny magazyn, ale już nie przez program telewizyjny. Zakres ochrony może zostać rozszerzony na inne kategorie jedynie w przypadku znanego tytułu.

Wracając do stanu faktycznego sprawy, powód, niemiecki dom mediowy, prowadzi pogodowy serwis informacyjny pod domeną o nazwie "wetter.de" oraz poprzez aplikację mobilną o tej samej nazwie (wetter – z niem. pogoda). Powód dążył do zakazania pozwanemu dostarczania aplikacji z usługami pogodowymi pod nazwami "wetter DE", "wetter-de" i "wetter-DE". Sąd Najwyższy odrzucił drugą apelację powoda, podzielając decyzje poprzednich dwóch instancji. Sąd uznał, że co do zasady oferty online oraz aplikacje mobilne są dziełami, których nazwy mogą kwalifikować się do ochrony jako niezarejestrowane tytuły. Stosując kryteria ochrony w stosunku  do nazwy "wetter.de", sąd stwierdził, że domena i nazwa aplikacji były czysto opisowe w odniesienie do informacyjnych usług pogodowych oferowanych przez powoda.

Sąd przyznał, że w pewnych sytuacjach rynkowych, próg ochrony może być bardzo niski, np. w przypadku gazet i czasopism, które mają zazwyczaj bardzo opisowe tytuły. Społeczeństwo jest przyzwyczajone do tej długoletniej praktyki i zwraca szczególną uwagę na nawet niewielkie różnice. Jednakże sąd nie zastosował tego niskiego progu do usług internetowych i aplikacji. Nie przekonał sądu również fakt, że "wetter.de" uzyskał charakter odróżniający w następstwie intensywnego i długotrwałego stosowania na rynku niemieckim.

Postrzeganie rynku podlega ciągłym zmianom. W Internecie roi się od usług oferowanych pod opisowymi nazwami domen i aplikacji mobilnych. Wydaje się więc tylko kwestią czasu, nim sądownictwo niemieckie zmieni postawę w stosunku do rynku online.

wtorek, 22 listopad 2016 09:20

Przełom na Tajwanie dla „szkockiej”

Napisał

Oznaczenie „Scotch Whisky” zostało zarejestrowane jako certyfikowany znak towarowy na Tajwanie, które to posunięcie Scotch Whisky Association (SWA) nazwało znaczącym przełomem prawnym. Według stowarzyszenia, Tajwan jest czwartym największym rynkiem dla szkockiej pod względem wartości sprzedaży, z eksportem wartym 97,4 mln dolarów w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2016 roku. Jest także trzecim co do wielkości rynkiem zagranicznym dla single maltów, z eksportem wartym 53,1 mln dolarów w pierwszej połowie 2016 r.

Scotch Whisky Association, które wniosło o rejestrację znaku, uważa, że istnienie brytyjskiego programu weryfikacji napojów spirytusowych, który został wprowadzony w 2014 r., było ważnym czynnikiem w spełnieniu wymogów w celu zapewnienia ochrony. Program ten zapewnia, że każdy element łańcucha dostaw Scotch whisky jest rejestrowany przez rząd Wielkiej Brytanii i kontrolowany w celu sprawdzenia, czy jest zgodny ze wszystkimi przepisami dotyczącymi produkcji szkockiej, wyjaśnia stowarzyszenie. SWA twierdzi, że program pozwolił władzom w Tajwanie obdarzyć jeszcze większy zaufaniem solidne procedury związane z produkcją szkockiej.

Znak towarowy zapewnia, że szkocka musi być wytworzona z wody, drożdży i zbóż i musi dojrzewać przez co najmniej 3 lata. Ma to ogromne znaczenie handlowe dla przemysłu szkockiej whisky i daje konsumentom gwarancję jakości i pochodzenia, tego co kupują.

The SWA twierdzi, że pomimo, iż współpraca z władzami w Tajwanie przebiegała bardzo dobrze, znak towarowy umożliwi stowarzyszeniu podejmowanie w przyszłości działań przeciwko każdemu kto będzie produkował i sprzedawał podróbki szkockiej.

Prawnik Scotch Whisky Association powiedział, że Tajwan przez wiele lat był głównym rynkiem dla szkockiej, a w szczególności dla single maltów. Uzyskanie rejestracji na znak “Scotch Whisky” oznacza większą gwarancję dla konsumentów jakości produktu, który dostają. Będzie to także dodatkowy bodziec dla producentów eksportujących  szkocką whisky na Tajwan.

Islandia może w najbliższym czasie wszcząć batalię prawną przeciwko brytyjskiemu supermarketowi o tej samej nazwie. Władze kraju potwierdziły, że rozważany jest potencjalny wniosek o unieważnienie rejestracji znaku towarowego, jednak żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte.

Supermarket oferujący mrożoną żywność jest właścicielem znaku towarowego Unii Europejskiej "Iceland" w klasach 7, 11, 16, 29, 30, 31, 32 i 35. Iceland Foods sprzedaje pod nazwą „Iceland” w Wielkiej Brytanii od 1970 roku i jest dziś jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek w UK. Należy dodać, że detalista działa od wielu lat w obrocie pod nazwą „Iceland” także w innych krajach, zarówno z UE, jak i spoza UE, w tym w Islandii. Rzecznik firmy twierdzi, że nigdy nie spotkał się z tym, żeby używanie nazwy „Iceland” kiedykolwiek spowodowało jakąkolwiek konfuzję z Islandią – krajem.

Islandia natomiast nie miała do tej pory żadnych zastrzeżeń co do używania takiej nazwy z tego względu, że sam kraj nie planował do tej pory zostać właścicielem żadnych supermarketów. Jednak w ciągu ostatnich lat supermarket „Iceland” zarejestrował na swoją rzecz nazwy także w kilku innych kategoriach towarów i usług.

Dodać należy, że detalista sprzeciwiał się rejestracjom innych firm, które mają w swojej nazwie lub logo element słowny „Iceland”. Rzecznik rządu islandzkiego powiedział, że Iceland Foods przeprowadził i wygrał kilka spraw przeciwko islandzkim firmom starającym się opisać siebie za pomocą słowa „Iceland”, nawet wtedy, gdy znaki były zgłaszane dla niekonkurujących towarów i usług. Natomiast logicznym wydaje się, że firma lub produkt wykonany w Islandii lub przez spółkę islandzką chce móc używać w swoim oznaczeniu nazwę kraju. Rzecznik jednak dodaje, iż każda decyzja o podjęciu kroków prawnych zostanie podjęta dopiero po pełnym uwzględnieniu interesów islandzkich firm oraz obywateli.

Właściciel muzeum w Danii, wzorowanym na Graceland, przegrał spór o znak towarowy z amerykańską firmą. Graceland (z ang. kraina łaskawości) to posiadłość położona w Memphis w stanie Tennessee, należąca kiedyś do Elvisa Presleya. Muzyk mieszkał w posiadłości prawie połowę swojego życia, a dokładniej 20 lat od 1957 roku. Obecnie w Graceland mieści się muzeum Elvisa. Możliwe są wycieczki po domu, który dostarcza zainteresowanym wielu informacji o historii domu i o życiu samego Elvisa.

Na podobieństwo muzeum w Stanach, Henrik Knudsen postanowił w 2011 roku stworzyć własną posiadłość Elvisa w Danii, a dokładnej w Randers – szóstym co do wielkości mieście w kraju. Posiadłość obejmuje muzeum Elvisa Presleya, w którym można obejrzeć m.in. oryginalne gitary muzyka, odwiedzić sklep z pamiątkami, a w restauracji spróbować serwowanych tam dań z okresu sławy Presleya. Tak jak sam budynek muzeum w Danii jest idealną kopią posiadłości ze Stanów, tak samo właściciel chciał użyć tej samej nazwy i swoje muzeum nazwał Graceland Mansion.

21 września 2016 r. The Maritime and Commercial High Court w Kopenhadze wydał wyrok, w którym nakazał Panu Henrikowi Knudsenowi, właścicielowi muzeum w Randers, zapłacić 75 tys. dolarów na rzecz GL SPE jako odszkodowanie za używanie nazwy Graceland. Pan Knudsen zmienił ostatecznie także nazwę muzeum na Memphis Mansion, w ramach zawartej ugody.

GL SPE jest właścicielem czterech unijnych znaków towarowych „Graceland”, do których prawa zostały przeniesione wcześniej z Elvis Presley Enterprises. Zgłoszenia miały miejsce odpowiednio w 2005, 2007 oraz 2012 roku. Z kolei Pan Knudsen w 2007 roku uzyskał w Danii rejestrację znaku „Graceland” w klasie 41, obejmującą prowadzenie muzeum. Na skutek sprzeciwu podniesionego w 2012 roku przez Elvis Presley Enterprises rejestracja została jednak unieważniona. To samo stało się ze znakiem „Graceland Randers” zgłoszonym przez Pana Knudsen w klasach 16, 35, 41 i 43.

Warto na koniec wspomnieć, że Duńskie muzeum cieszy się dużą popularnością. W poprzednim roku odwiedziło je ponad 130.000 gości i nic nie wskazuje na to, by zmiana nazwy miała wpłynąć negatywnie na zainteresowanie turystów.

poniedziałek, 31 październik 2016 14:22

Nowe logo Wonder Woman narusza prawa do znaku?

Napisał

Sieć amerykańskich burgerowni Whataburger ujawniła, że jest w trakcie ugodowych pertraktacji z producentem komiksów DC Comics dotyczących nowego logo Wonder Woman zaprojektowanego do najnowszego filmu. Według Whataburger, logo Wonder Woman wykazuje wysokie podobieństwo do ich oznaczenia zwanego „Flying W” (z ang. Latające W), używanego od 1972 roku. Dla zobrazowania, poniżej oba oznaczenia.

Wonder Woman jest fikcyjną postacią z komiksów DC Comisc, powstałą w latach 40, superbohaterką, która ma być żeńską wersją Supermana. Ta wojowniczka walcząca ze złem była bohaterką także różnych seriali i filmów animowanych, seriali telewizyjnych oraz gier komputerowych. Pierwszy raz Wonder Woman pojawiła się w filmie telewizyjnym w 1974 roku. Solowy film z Wonder Woman ma mieć premierę w lipcu 2017 roku i to właśnie na potrzeby tego filmu zostało zaprojektowane nowe logo Wonder Woman.

Whataburger twierdzi, iż oprócz podobieństwa między oznaczeniami, przeprojektowaniu loga Wonder Woman towarzyszyło 9 nowych zgłoszeń znaków. Ponieważ zgłoszenia te obejmują bardziej znaczące towary i usługi niż jedynie komiksy, w tym różne produkty spożywcze i napoje, Whataburger rozpoczął dialog z wydawcą komiksów w sprawie zmiany loga Wonder Woman. Wcześniejsza rejestracja jako znak loga Wonder Woman nie przeszkadzała tak właścicielowi burgerowni z tego względu, iż było ono nieco inne niż oznaczenie „Flying W”, a ponadto znak został zarejestrowany tylko dla komiksów, a nie żywności, napojów lub usług restauracyjnych. Rzecznik Whataburger spodziewa się pozytywnych rezultatów negocjacji, które „pozwolą Wonder Woman na dalsze koncentrowanie swoich wysiłków na utrzymaniu bezpieczeństwa na Ziemi”. 

poniedziałek, 24 październik 2016 09:16

Swatch wygrywa z Apple

Napisał

Apple Watch vs SwatchW konsekwencji tak naprawdę nic nie znaczącego, na ten moment, sporu o znak, Apple nie będzie mogło już nigdy wypuścić na rynek „iWatch’a” w Wielkiej Brytanii. Długo przed faktyczną premierą, Apple w swoim „szaleństwie znakowym”, określanym po angielsku jako „trademarking spree”, zdecydowało się na zgłoszenie nazwy swojego pierwszego smartwatcha w Wielkiej Brytanii. Szwajcarskiemu producentowi zegarków, firmie Swatch, nie bardzo spodobało się takie posunięcie giganta z Doliny Krzemowej, dlatego też postanowił on zakwestionować rejestrację znaku „iWatch” zgłaszając w 2014 r. do UK Intellectual Property Office (IPO) sprzeciw. 

Ostatnio IPO doprowadziło do zakończenia sporu przychylając się do argumentów Swatch. W tym momencie, z już drugą generacją Apple Watch’a, rozstrzygnięcie to nie ma znaczenia. Jednak gdyby kiedykolwiek Apple chciało wypuścić iWatch’a, to cóż - nie będzie mogło.

Swatch z powodzeniem przekonał brytyjski urząd, że oznaczenie „iWatch” jest zbyt podobne do znaków już zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii, mianowicie „iSwatch” i „Swatch”. Apple skontrowało ten argument, twierdząc, iż to on jest znany z używania przedrostka „i” ze względu na jego pozostałe „iRzeczy”. W związku z tym używanie nazwy „iWatch” nie spowoduje konfuzji wśród konsumentów. IPO jednak był innego zdania, odmawiając Apple rejestracji znaku.

Tak jak patenty, znaki towarowe to kłopotliwy biznes i Apple coś o tym wie. Już w trakcie sporu ze Swatch, amerykański koncern musiał zdecydować się w 2015 roku na zmianę nazwy swojego produktu na „Apple Watch”. Decyzja IPO pokazuje jakie trudności napotykają globalne marki, kiedy dochodzi do wypuszczenia nowego produktu na świecie. Znaki chronione są terytorialnie, co oznacza, że znak, którego chcemy używać dla naszego produktu, musi być dostępny do rejestracji w każdym interesującym nas kraju. 

Grecka restauracjaDla laika to wszystko może się wydawać po prostu ‘greckie’, jednak jeżeli chodzi o restauracje, nazwy, wielkość i słowa mają znaczenie. Przynajmniej zdaniem właścicieli greckiej restauracji w Brisbane w dzielnicy West End, w Australii. Restauracja prowadzona jest pod nazwą Little Greek Taverna, która jednocześnie zarejestrowana jest jako znak towarowy w Australii. Jej właściciele odkryli jednak, że w tym samym mieście działają dwie inne restauracje, prowadzone pod podobną i równie wdzięczną nazwą  Little Greek Cuzina.

Takie działanie, jak można się domyślać nie spodobało się właścicielom 7-letniej już restauracji, dlatego też ich uzasadnionym krokiem było złożenie wniosku do Federal Court of Australia o wydanie zakazu sądowego w sporze dotyczącym znaku towarowego. Dokładnie chodziło o wydanie zakazu, który powstrzymałby właściciela restauracji Little Greek Cuzina od używania słowa „little” w obrocie handlowym w związku z usługami, dla których znak Taverna został zarejestrowany. Zdaniem właścicieli Taverny, nazwa „Little Greek Cuzina” mogła prowadzić do konfuzji wśród klientów i spowodować szkody dla ich działalności. Podobno do właścicieli docierały skargi na restauracje Cuzina, że nie są one w takim samym standardzie, co oryginalna „Little Greek Taverna w West End”. Duża dezorientacja doprowadziła także bezpośrednio do spadku przychodów. Druga strona uważa natomiast, słowo „little” ma na celu określenie ich „małej restauracji” oraz że jest ono powszechnie stosowane w branży restauracyjnej. Co więcej, w konsekwencji tymczasowego zakazu sądowego, właściciele Cuzina będą może musieli zamknąć całkowicie swoją działalność.

Ostatecznie Federal Court of Australia wydał w dniu 5 września 2016 r. zakaz, uznając, że nazwa „Little Greek Cuzina” jest łudząco podobna do zarejestrowanego znaku „Little Greek Taverna”. Restauracja musi więc usunąć ze swojej nazwy element słowny „little” w ciągu 30 dni, w oczekiwaniu na proces. 

piątek, 14 październik 2016 14:22

Dzwonek telefonu nie może być znakiem

Napisał

mobile 605422 640Zdaniem Sądu UE, ani dzwonek telefonu, ani dźwięk alarmu nie mogą zostać zarejestrowane jako znak towarowy Unii Europejskiej (ZTUE) ze względu na ich banalność. W wyroku wydanym 13 września 2016 r. Sąd potwierdził decyzję Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) o odmowie rejestracji oznaczenia dźwiękowego przeznaczonego do wykorzystania jako dzwonek lub alarm telefoniczny. EUIPO odrzucił aplikację o rejestrację znaku unijnego na tej podstawie, że nie posiada on charakteru odróżniającego.

W 2014 roku firma brazylijska Globo Comunicação e Participações wniosła o rejestrację znaku dźwiękowego w klasach 9, 16, 38 i 41. W 2015 roku Globo częściowo wycofała swój wniosek, mianowicie w stosunku do wszystkich towarów z klasy 16 oraz do części towarów z klasy 9. Po tym zabiegu zgłoszenie obejmowało już tylko następujące towary i usługi: klasa 9 - cyfrowe nośniki do nagrywania danych i oprogramowania, klasa 38 - emisja telewizyjna, klasa 41 - usługi edukacyjne i rozrywkowe w postaci programów telewizyjnych. EUIPO oddalił jednak wniosek, stwierdzając, że zgłoszony znak towarowy jest jedynie banalnym i powszechnym dzwonkiem, który pozostanie niezauważony i nie będzie zapamiętany przez konsumenta.

W maju 2015 r. Piąta Izba Odwoławcza EUIPO oddaliła odwołanie złożone przez firmę Globo, orzekając, że znak towarowy pozbawiony jest charakteru odróżniającego. Globo wniosło następnie skargę o stwierdzenie nieważności tej decyzji do Sądu UE. W konsekwencji, Sąd UE potwierdził, że dźwięki mogą stanowić znak towarowy, o ile mogą być one zaprezentowane w formie graficznej, tak jak w tym przypadku. Jednakże, zdaniem sądu, zgłoszony znak towarowy będzie postrzegany przez właściwy krąg odbiorców tylko jako zwykła funkcja towarów i usług objętych nim, a nie jako wskazanie ich pochodzenia handlowego. Dodano też, że przez to, iż jest to standardowy dźwięk dzwonka, ​​społeczeństwo nie będzie w stanie zidentyfikować, bez wcześniejszej wiedzy, że dźwięk wskazuje, że towary i usługi pochodzą od firmy Globo. Znak ten nie posiada żadnej nieodłącznej cechy, która sprawiałaby, że jest on czymś więcej niż jedynie powtórzeniem nut, z których się składa (dwa Gis). Sąd uznał, że ponieważ zgłoszony znak towarowy pozbawiony jest charakteru odróżniającego, EUIPO nie popełnił błędu, odmawiając mu rejestracji.

Trybunał Sprawiedliwości UETrybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w niedawnym wyroku w sprawie C-163/15 Youssef Hassan przeciwko Breiding Vertriebsgesellschaft GmbH, orzekł, iż uprawniony z tytułu licencji na korzystanie ze znaku towarowego UE może dochodzić ochrony tego znaku, pomimo nieujawnienia swojego uprawnienia w rejestrze unijnych znaków towarowych. Decydujące znaczenie ma w tym względzie treść umowy licencyjnej oraz zachowanie uprawnionego z tytułu prawa ochronnego na licencjonowany znak towarowy.

Firma Breiding Vertriebsgesellschaft zawarła umowę licencyjną z właścicielem znaku unijnego "ARKITS" (wtedy jeszcze wspólnotowego). Zgodnie z umową, Brieding przysługuje prawo do dochodzenia we własnym imieniu praw wynikających z naruszenia znaku towarowego. Yousseff Hassan, biznesmen, zaczął reklamować swoje produkty na sprzedaż z użyciem znaku "ARKITS". Breiding, jako licencjobiorca prawa do znaku "ARKITS", wszczął w konsekwencji postępowanie sądowe w Niemczech o naruszenie znaku towarowego. Sprawa Hassan v. Breiding została następnie skierowana do TSUE przez niemiecki sąd krajowy z pytaniem prejudycjalnym czy Artykuł 23 (1) Rozporządzenia Rady (WE) nr 207/2009 wymaga, aby licencja na znak towarowy była zarejestrowana, by licencjobiorca miał możliwość wniesienia powództwa o naruszenie znaku towarowego. Gwoli przypomnienia, Artykuł 23 (1) Rozporządzenia stanowi, iż czynności prawne określone w art. 17, 19 i 22 dotyczące wspólnotowego znaku towarowego wywołują skutki prawne wobec stron trzecich we wszystkich państwach członkowskich dopiero po wpisaniu ich do rejestru.

TSUE zauważył, że jeśli czytać Artykuł 23 (1) w oderwaniu, to może być on interpretowany w ten sposób, że jeżeli licencja nie została wpisana do rejestru, licencjobiorca nie może powoływać się na prawa przyznane licencją wobec osób trzecich. Jednak przy podejmowaniu decyzji, TSUE podkreślił, że należy brać pod uwagę kontekst, w jakim występuje sformułowanie Artykułu 23 (1) oraz cele regulacji, której cześć on stanowi. Uznał on, że intencją Artykułu 23 (1) jest ochrona tych, którzy mają lub mogą mieć prawa do znaku unijnego jako przedmiotu własności, a nie ochrona rzekomych naruszeń. Ponadto, zgodnie z Artykułem 22 (3) Rozporządzenia, licencjobiorca ma prawo do wszczęcia postępowania w sprawie naruszenia znaku wyłącznie za zgodą właściciela (bez uszczerbku dla postanowień umowy licencyjnej). Na tej podstawie, TSUE orzekł, że Breiding miał wymaganą zgodę właściciela znaku i tak Artykuł 23 (1) oznacza, że ​​licencjobiorca może pozywać w sprawie o naruszenie licencjonowanego znaku, nawet jeśli licencja nie została zarejestrowana.

poniedziałek, 26 wrzesień 2016 12:44

Louis Vuitton przeciwko parodiom torebek

Napisał

Louis Vuitton przeciwko parodiom torebek

Louis Vuitton poniósł niedawną porażkę w sprawie z własnego powództwa wniesionego w czerwcu 2014 r. przeciwko producentowi toreb My Other Bag („MOB”). Płócienne torby MOB są replikami torebek Louis Vuitton i zawierają na sobie znaki towarowe spółki. Zgodnie z dość ostrą decyzją amerykańskiego sądu, to, że torby MOB są jednocześnie parodiami torebek znanej marki, nie powoduje zarzutu naruszenia lub rozwodnienia znaku. Podobna sprawa rozstrzygana była na skutek pozwu wniesionego w 2012 r. przez Hermès przeciwko Thursday Friday, innemu producentowi oferującemu torby podobne do toreb MOB. Wtedy jednak stronom udało się dojść do porozumienia poza sądem i Thursday Friday zaprzestało produkcji toreb na kształt tych od Hermès .

W pozwie Louis Vuitton zarzuciło My Other Bag wprowadzanie na rynek wzorów, które naruszają szereg znaków towarowych i prawa autorskie francuskiego domu mody, w tym popularne wzory: Toile Monogram, Monogram Multicolore  oraz Daimler, a tym samym zagrażają efektom dekad znacznych inwestycji i wysiłków. Zdaniem znanej marki, strategia marketingowa MOB  wywołuje i podkreśla modny charakter ich produktów dążąc do skojarzenia z Louis Vuitton. W konsekwencji, konsumenci mogą być skłonni uwierzyć, iż projekty MOB są zatwierdzone i w jakiś sposób związane z Louis Vuitton. Ponadto, takie używanie znaków może spowodować, iż sama marka straci na ekskluzywności w oczach klientów. My Other Bag z kolei broni się, iż do tego nie dojdzie, gdyż każdy zauważy, że są to jedynie parodie, a torby nie będą brane na poważnie. Zdaniem CEO i założycielki MOB, parodia jest jednym z najstarszych i najbardziej lubianych sposobów rozwiązywania społecznych, ekonomicznych i politycznych problemów.

Zgodnie z 31-stronnicową decyzją sądu, używanie w taki sposób przez MOB znaków towarowych Louis Vuitton jest oczywistą próbą rozbawienia i nie może, jako takie, powodować konfuzji lub być szkodliwe dla charakteru odróżniającego znaków, jeśli już, to raczej prowadzi do wzmocnienia ich odrębności oraz zwiększenia rozgłosu wokół samej marki. Sąd stwierdził, iż przez fakt, że torby MOB są parodią (humorystycznym komentarzem do produktów LV), takie używanie jest dopuszczalne przez doktrynę jako dozwolony użytek. W związku z tym nie można mówić o naruszeniu praw Louis Vuitton oraz nie ma postaw, by zakazać My Other Bag dalszego produkowania toreb. Louis Vuitton jednak apeluje, więc spór nadal trwa.


Fotografia pochodzi ze strony producenta http://www.myotherbag.com/collections/my-other-bag/products/zoey-tonal-browns

poniedziałek, 19 wrzesień 2016 08:49

Walka o markę Pat&Rub

Napisał

Kosmetyki znak towarowyMarka kosmetyków naturalnych Pat&Rub została stworzona w 2007 roku przez prezenterkę telewizyjną Kingę Rusin oraz Magdę Hajduk. Obsługą handlową marki zajęła się spółka Aromeda, której właścicielką jest Magda Hajduk. Po wieloletniej współpracy, Rusin postanowiła odświeżyć markę i rozwiązać umowę z dotychczasowym wspólnikiem – firmą Aromeda. Jednak rozwiązanie współpracy, jak się okazało, nie jest takie proste, gdyż obie strony roszczą sobie prawa do znanej i dochodowej marki. Kinga Rusin uważa, że jest właścicielem receptury kosmetyków Pat&Rub, a firma Aromeda nie ma praw do produkowania kosmetyków pod marką związaną z jej nazwiskiem. Celebrytka oskarża spółkę o przywłaszczenie sobie domeny patandrub.pl, fanpage’a na portalu Facebook oraz samego logo. Z kolei firma Aromeda twierdzi, iż Kinga Rusin jest jedynie twarzą kosmetyków i nie posiada ona praw do receptur. Oprócz batalii prawnej, strony toczą spór o zaległości finansowe. Według Kingi Rusin, Aromeda jest od dawna jej dłużnikiem.

Z prawnego punktu widzenia, Kinga Rusin jest właścicielem znaku towarowego zarejestrowanego w Urzędzie Patentowym RP „PAT&RUB” oraz znaków „Pat&Rub” z dodatkowymi elementami słownymi. Na skutek rozwiązania współpracy, Aromeda nie będzie już produkować kosmetyków pod marką Pat&Rub. Będzie mogła jednak używać znaków w celu wyprzedania pozostałych jej jeszcze egzemplarzy już wyprodukowanych kosmetyków.

Rozpętanie wojny było prawdopodobnie spowodowane chęcią wcześniejszej rozwiązania współpracy przez firmę Aromeda i sprzedaży przez spółkę kosmetyków nowej marki Naturativ.

Pat&Rub to pierwsza marka należąca do celebrytki oferująca eko kosmetyki. Wypracowanie jej renomy i wizerunku, także przez uzyskanie rejestracji znaków, oraz powszechna rozpoznawalność powodują, że nie dziwi, iż obie strony tak zaciekle walczą. 

piątek, 16 wrzesień 2016 13:50

Znak z „Dirty Dancing”

Napisał

cinema 1468437 640Kinematografia wywiera ogromny wpływ na różne aspekty naszego życia. Cytaty z kultowych produkcji znamy i ich używamy, nawet jeżeli nie widzieliśmy samego filmu. Przykładowo, nie ma chyba osoby, która nie zna kwestii: „Niech moc będzie z tobą!”, czy nawet w języku angielskim: „May the force be with you!” z „Gwiezdnych Wojen”, a także „Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi” z filmu „Forest Gump”, czy też kwestii z „Psów” – „Co ty wiesz o zabijaniu”. Również kwestia Patricka Swayze z „Dirty Dancing”: „Nobody puts Baby in a corner” jest jednym z najbardziej znanych cytatów w historii kina. Tak bardzo znanym, że amerykański sąd orzekł, że używanie podobnej frazy może doprowadzić do rozwodnienia znaku towarowego.

W wyroku wydanym 1 sierpnia 2016 r. District Court for the Central District of California orzekł, że używanie na giełdowej stronie internetowej TD Ameritrade wyrażenia  „Nobody puts your old 401k in a corner” może prowadzić do konfuzji. Sąd odrzucił próbę oddalenia roszczenia producenta Lionsgate Entertainment, co oznacza, że TD Ameritrade będzie musiał zmierzyć się z przeciwnikiem w procesie.

Lionsgate jest właścicielem znaków „Dirty Dancing” oraz „Nobody puts Baby in a corner”. Znaki te używane są także przez licencjobiorców w marketingu, produkcji i merchandisingu. Spór koncentruje się na reklamie TD Ameritrade, w której wykorzystana została ich wersja sloganu, przedstawiająca do tego człowieka podnoszącego nad głową skarbonkę - świnkę. Całość przypomina scenę pod koniec filmu, w której Swayze podnosi w tańcu swoją partnerkę.

Odrzucając wnioski TD Ameritrade sędzia stwierdził, że Lionsgate udało się wykazać, że ich znak jest znany i ma charakter odróżniający. Czego natomiast nie udało się producentowi udowodnić, to to, że dwa znaki są niemal identyczne.

flea market 1592809 1280W wyroku z dnia 7 lipca 2016 r. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że zarządca istniejącego fizycznie placu targowego może zostać zobligowany do zmuszenia zaprzestania przez podmioty handlujące naruszania znaków towarowych. Wydane w tym zakresie nakazy sądowe podlegają tym samym warunkom, co warunki odnoszące się do operatorów rynków elektronicznych online.

Sprawa, w której stronami są Tommy Hilfiger Licensing i inni oraz Delta Center, toczy się przed Sądem Najwyższym w Czechach. Tommy Hilfiger oraz inni producenci i dystrybutorzy markowych towarów ustalili, że podróbki ich towarów były sprzedawane na placu targowym „Pražská tržnice” w Pradze, którego dzierżawcą jest spółka Delta Centre. Właściciele znanych marek zwrócili się więc do sądów czeskich o nakazanie Delta Center zaprzestania wydzierżawiania stanowisk handlowych w tych halach podmiotom, które naruszały ich prawa do znaków towarowych. Rozpatrujący kasację w tej sprawie Sąd Najwyższy zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości z pytaniem prejudycjalnym, bowiem dyrektywa w przedmiocie własności intelektualnej umożliwia posiadaczom znaków towarowych wystąpienie na drogę sądową przeciwko pośrednikom, których usługi są wykorzystywane przez osoby trzecie do naruszania ich znaków towarowych.

Trybunał w rezultacie orzekł, iż okoliczność, że udostępnienie stanowisk handlowych dotyczy rynku elektronicznego online lub istniejącego fizycznie placu targowego jest bez znaczenia, ponieważ zakres stosowania dyrektywy nie jest ograniczony do handlu elektronicznego. W konsekwencji również operator istniejącego fizycznie placu targowego może zostać zmuszony do spowodowania zaprzestania naruszeń popełnianych w zakresie znaku towarowego przez podmioty handlujące i do podjęcia środków mających na celu zapobieżenie nowym naruszeniom.

Decyzję Trybunału Sprawiedliwości poparli czytelnicy World IP Review (67%), którzy twierdzą, że orzeczenie jest „całkowicie uczciwe i sprawiedliwe”. Skoro operatorzy rynków online mają obowiązek podejmowania pewnych kroków w celu zapewnienia, że podrabiane towary nie są sprzedawane online i są usuwane, gdzie monitorowanie i kontrola jest tak trudna, z pewnością ten sam ciężar powinien spoczywać na fizycznie istniejących targowiskach, którym niewątpliwie łatwiej jest zarówno identyfikować, jak i eliminować naruszenia. Trudno nie zgodzić się także z argumentem, iż operatorzy targowisk zarabiają na zarządzaniu placem, mają więc oni obowiązek zapewnić, że ich prosperowanie jest wolne od naruszeń praw.

czwartek, 01 wrzesień 2016 08:06

Najzdrowszy sklep spożywczy

Napisał

znak towarowyOpisowy znak towarowy to znak, który wskazuje na jakąś cechę towarów lub usług, które mają być nim oznaczane. Oznaczenia opisowe są, zarówno w polskim, unijnym, jak i w innych porządkach prawnych, wyłączone spod rejestracji. Zasada ta, określona w przepisach prawa, stanowi, że nie udziela się prawa ochronnego na oznaczenie, które składa się wyłącznie z elementów mogących służyć w obrocie do wskazania, w szczególności rodzaju towaru, jego pochodzenia, jakości, ilości, wartości, przeznaczenia, sposobu wytwarzania, składu, funkcji lub przydatności. Jest to bezwzględna przeszkoda rejestracji znaku.

Ostatnio problem opisowości znaku pojawił się przy próbie rejestracji przez amerykańską sieć supermarketów Whole Foods Market jako znak towarowy sloganu “World’s healthiest grocery store” (z ang. “Najzdrowszy sklep spożywczy na świecie”). Ostatecznie US Patent and Trademark Office (USPTO – amerykański urząd patentowy) odrzucił zgłoszenie. Obecny slogan supermarketu to “America’s healthiest grocery store" (z ang. “Najzdrowszy sklep spożywczy w Ameryce"), który jest używany jako część misji koncernu, tj. oferowania zdrowej żywności. Na obecny slogan koncernowi udało się zdobyć rejestrację w 2012 roku.

Jeżeli zaś chodzi o nowe zgłoszenie, zostało ono odrzucone, ponieważ, jak twierdzi USPTO, treść tego sloganu jest odczytywana jedynie jak pochwalna, z tego względu, gdyż opisuje dobre cechy produktu. USPTO dodał, że zgłoszony znak jest przesadną frazą, która nie może być w żaden sposób udowodniona jako prawdziwa. Whole Foods Marktet ma sześć miesięcy na zmianę i ponowną aplikację swojego zgłoszenia.

piątek, 26 sierpień 2016 14:30

„Mc” i „Mac” tylko dla McDonald’s

Napisał

donalds 387237 640Na początku lipca McDonald’s wygrał spór o znak z rywalem w Singapurze, jako że sąd poparł jego prawo do wyłącznego używania przedrostków „Mc” i „Mac” w nazwach znaków towarowych służących do oznaczania żywności i napojów (sprawa T-518/13 Future Enterprises przeciwko EUIPO). Sprawa ta jest jednym z wielu starć prawnych pomiędzy znanymi markami i tak zwanymi „free-riders” (z ang. pasażer bez biletu, gapowicz), którzy korzystają z wypromowania danej marki bez ponoszenia własnych kosztów.

Orzeczenie sądu jest zakończeniem sprawy dotyczącej singapurskiej firmy Future Enterprises, która zakwestionowała odrzucenie przez EUIPO (Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej) jej zgłoszenia oznaczenia „maccoffee” jako unijnego znaku towarowego dla produktów spożywczych i napojów.

Amerykańska sieć fasfoodów twierdzi, że roszczenie firmy z Singapuru nie powinno zostać uznane, jako że  Urząd przyznał już wcześniej firmie McDonald’s na wyłączność prawa do nazwy „McDonald's” i do 12 innych oznaczeń zawierających element „Mc” or „Mac” jako przedrostki.

Sąd poparł decyzję Urzędu. Sędziowie uznali, że renoma znaków towarowych McDonald’s pozwala zapobiegać rejestracji znaków towarowych zawierających przedrostek „Mc” lub „Mac” w nazwie fastfoodu lub napoju. Ich zdaniem jest wysoce prawdopodobne, iż właściciel znaku “maccoffee” chciał wykorzystać atrakcyjność, reputację i prestiż marki McDonald’s oraz stworzyć swój wizerunek korzystając z działań marketingowych poczynionych przez McDonald’s, bez żadnej rekompensaty finansowej.

Werdykt ten może zostać zaskarżony do Trybunału Sprawiedliwości UE. 

piątek, 19 sierpień 2016 09:35

Znaki towarowe „Brexit”

Napisał

brexit 1478118 640Kancelaria Allen & Overy wniosła o rejestrację znaku towarowego składającego się z pojęcia "Brexit Law" (z ang. prawo Brexit). Firma złożyła dwa wnioski: jeden w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), a drugi w brytyjskim Urzędzie Własności Intelektualnej.

Zgodnie z aplikacjami, złożonymi w dniu 30 czerwca 2016 r., znaki zostały zgłoszone dla towarów i usług takich jak publikacje drukowane, zarządzanie i doradztwo, usługi edukacyjne i szkoleniowe i usługi prawne. Nicola Dagg, partner firmy z biura w Londynie, powiedziała, że Allen & Overy wykorzystuje znak "Brexit Law" do oznaczenia udzielania klientom różnego rodzaju pomocy prawnej w okresie niejasności związanych z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE.

Od czasu ogłoszenia w dniu 24 czerwca decyzji Wielkiej Brytanii, aby wyjść z Unii, kilka firm zgłosiło już do rejestracji jako znak towarowy termin „Brexit”. Inne niedawne aplikacje obejmują producenta serów, Anthony Rowcliffe and Son, który w dniu 4 lipca zgłosił do rejestracji oznaczenie „Brexit Blue” oraz producenta napojów, Halewood International Brands, który w dniu 30 czerwca zgłosił do rejestracji oznaczenie „Brexit" dla alkoholi z wyjątkiem piwa. Inne aplikacje obejmowały także takie oznaczenie jak „English Brexit Tea”, zgłoszone przez niemieckiego rezydenta, z kolei Boston Beer Corporation zgłosiła w amerykańskim urzędzie patentowym (USPTO) znak towarowy „Brexit” jako nazwę cydru.

poniedziałek, 08 sierpień 2016 10:34

Olimpijska gorączka

Napisał

Basen pływackiPrzedsiębiorcy robią co mogą, by zwrócić uwagę na swoją markę i jak najwięcej zarobić, a wykorzystują do tego przykładowo światowe wydarzenia, jak igrzyska olimpijskie, produkując masowo wszelkiego rodzaju gadżety z oznaczeniami powiązanymi z olimpiadą. Chyba nikt jednak nie ma wątpliwości, że używanie kół olimpijskich w swojej działalności gospodarczej to zdecydowane NIE. Używać nie wolno również słów „Olympic” (olimpijski), „Olympian” (olimpijczyk), czy „Go for the Gold” („walcz o złoto”). Co może jednak zdziwić, to to, że nawet hashtagi #Rio2016 i #TeamUSA są poza zasięgiem każdego podmiotu, który nie jest oficjalnym sponsorem Igrzysk.

W tym roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski poluzował swoje zasady reklamowe, pozwalając firmom sponsorującym indywidualnych sportowców, a nie ogólne Igrzyska Olimpijskie w Rio, na wyświetlanie reklam w nawiązaniu do Igrzysk. Jest jednak „ale”: nie mogą one korzystać z praw własności intelektualnej, które są zarejestrowane przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski i Komitet Olimpijski USA. Jedynie oficjalni sponsorzy i media mogą publikować zdjęcia z samych Igrzysk i amerykańskich Olympic Trials. Firmy nie mogą repostować treści udostępnionych za pośrednictwem oficjalnych stron i kont w mediach społecznościowych Olimpiady.

Warto wspomnieć, iż polskie prawo także reguluje powyższe kwestie. Konkretnie chodzi o ustawę o sporcie. Jej artykuł 25 w ustępie 3 stanowi, że Polski Komitet Olimpijski jest wyłącznie uprawniony do używania jakiegokolwiek znaku lub innego oznaczenia, składającego się z symbolu olimpijskiego lub zawierającego symbol olimpijski oraz nazw Igrzyska Olimpijskie, Igrzyska XXX Olimpiady, Igrzyska XXXI Olimpiady, Igrzyska XXXII Olimpiady, Igrzyska XXXIII Olimpiady, Igrzyska XXXIV Olimpiady, Igrzyska XXXV Olimpiady, Komitet Olimpijski, Reprezentacja Olimpijska, Ruch Olimpijski i Karta Olimpijska. Oznacza to, że prawo od używania powyższych nazw przysługuje tylko PKOI, nawet bez ich rejestracji jako znaki towarowe.

środa, 03 sierpień 2016 11:35

French Open przeciwko cybersquatting

Napisał

tennis 1381230 640Cybersquatting jest nieuczciwym rejestrowaniem domen internetowych zawierających znaki towarowe. Słowo cybersquatting powstało z połączenia przedrostka cyber- oznaczającego powiązanie z cyberprzestrzenią (Internetem) oraz słowa squatting opisującego praktykę zasiedlania opuszczonych budynków bez pozwolenia właściciela i bez zamiaru płacenia czynszu. Tłumacząc na język polski, cybersquatting to piractwo domenowe. Zjawisko to polega na rejestrowaniu domen z użyciem w nich znanych znaków towarowych w celu ich późniejszego odsprzedania z zyskiem właścicielowi znaku.

Z piratem domenowym zmierzyć się musiał ostatnio organizator turnieju Wielkiego Szlema - French Open, rozgrywanego w Paryżu na kortach imienia Rolanda Garrosa na przełomie maja i czerwca. W kwietniu 2016 r. Federation Francaise de Tennis (FFT) złożyła sprzeciw wobec rejestracji domeny frenchopen.live na rzecz Sampath Reddy z Indii i zażądała transferu domeny. Federacja posiada prawa do takich znaków jak „French Open” i „Roland Garros French Open”. Według oponenta, Sampath Reddy nie miało ani prawa ani interesu w rejestracji takiej domeny, co stanowiło postępowanie w złej wierze. W następstwie wyroku z 1 lipca 2016 r. wydanego przez WIPO Arbitration and Mediation Center, domena frenchopen.live została przekazana Fereration Francaise de Tennis.

To nie jedyny spór Federacji o domenę w tym roku. Indyjski mieszkaniec, Bajirao Mastani, 21 marca 2016 r. zarejestrował na swoją rzecz domenę rolandgarros2016schedule.com, co zmusiło FFT do złożenia sprzeciwu. 12 maja 2016 r. został wydany wyrok w sprawie domeny. Stwierdzono, że w domenie w pełni wykorzystywany jest znak towarowy, do którego prawo wyłączne przysługuje Federacji. W tym przypadku także uznano, że domena została zarejestrowana w złej wierze. 

© 2015/2016 Kancelaria Prawno-Patentowa Jarzynka i Wspólnicy