Aktualności o znakach towarowych. Co to jest znak towarowy, jak go zarejestrować, wycenić. O ochronie znaków towarowych.
poniedziałek, 27 luty 2017 11:10

Google walczy o znak

Napisał

10 stycznia 2017 r. do USPTO wpłynął wniosek Audible Magic o unieważnienie znaku towarowego YouTube’a “Content ID” zarejestrowanego na rzecz Google. Jak wiemy w 2006 roku YouTube został przejęty przez Google, także stroną sporu jest w rzeczywistości internetowy gigant, chociaż znak jest używany przez YouTube.

Audible Magic - dostawca rozwiązania identyfikującego cyfrowe odciski palców i automatycznie rozpoznającego treści (ACR -  automated content recognition) - twierdzi, że Google popełniło oszustwo w procesie zgłoszenia i rejestracji znaku i że znak powinien zostać unieważniony. Google zgłosiło znak do rejestracji w 2013 roku, zaś razem ze zgłoszeniem złożyło podpisane oświadczenie, że jest właścicielem znaku i że zgodnie z jego najlepszą „wiedzą i wiarą” żaden inny podmiot nie ma prawa do używania znaku. Dostawca ACR uważa, że Google doskonale zdawało sobie sprawę, że to Audible Magic pierwsze używało znak „Content ID” i jest prawowitym właścicielem prawa. W konsekwencji, składając oświadczenie Google wiedziało, że jest ono niezgodne z prawdą.

Wracając do genezy sporu, Audible Magic używało już od 2006 roku znaku “Content ID” do identyfikacji jego usług rozpoznawania materiałów audio i video. Natomiast YouTube, żeby wyprostować swoje problemy z piractwem i złagodzić przemysł rozrywkowy zgłosił się do Audible Magic. W październiku 2006 roku strony podpisały umowę przyznającą YouTube licencję na korzystanie z usługi Audible Magic wykrywania zarejestrowanych plików audio i wideo, sprawdzania identyfikacji i własności oraz alarmowania właścicieli praw o niedozwolonym używaniu ich treści. Innymi słowy system zarządzania prawami autorskimi YouTube „Content ID” jest przeznaczony do poszukiwania dowodów potencjalnego naruszenia praw autorskich. Niedługo po tym Google przejęło YouTube, a umowa została przeniesiona na Google. 3 lata później, w grudniu 2009 roku umowa została rozwiązana i wszystkie prawa do oznaczenia „Content ID” powróciły do Audible Magic. Dostawca ACR twierdzi więc, że Google chcąc zawłaszczyć prawo do znaku „Content ID” zgłosiło go do rejestracji w USPTO. Prawo zostało przyznane w 2014 roku. Google twierdzi, że użyło znak po raz pierwszy 27 sierpnia 2008 r., natomiast Audible Magic utrzymuje, że znak został użyty przez nich już w marcu 2006 r., na długo przed deklarowanym użyciem go przez Google.

Zdaniem Audible Magic najbardziej skandaliczne jest to, że Google ma podobno generowane miliardy dolarów przychodu na skutek używania spornego znaku. Rzecznik YouTube powiedział z kolei, że YouTube przez lata był właścicielem znaku „Content ID” i budował wokół niego markę. W związku z czym nie ma uzasadnienia dla złożonego wniosku. 

„SpongeBob Kanciastoporty” (ang. „SpongeBob SquarePants”) to amerykański serial animowany, wyemitowany po raz pierwszy w 1999 roku, opowiadający o przygodach tytułowego bohatera – gąbki morskiej i jej przyjaciół w fikcyjnym podmorskim mieście – Bikini Dolnym. Twórcą serialu jest biolog morski i animator Stephen Hillenburg. Serial emitowany jest przez kanał telewizyjny Nickelodeon, przeznaczony dla dzieci i młodzieży.

Właściciel Nickelodeon, korporacja medialna Viacom International, wniosła sprawę do the US District Court for the Southern District of Texas, Eastern Division o naruszenie znaku towarowego przeciwko amerykańskiej firmie IJR Capital Investments. Sprawa dotyczy znaku „The Krusty Krab”. Zarzuty obejmują wprowadzanie w błąd co do pochodzenia, naruszenie zasad uczciwej konkurencji oraz rozwodnienie zdolności odróżniającej znaku, zgodnie z prawem stanu Texas oraz Lanham Act. Konkretniej, chodzi o to, że IJR chciało otworzyć restaurację pod nazwą „The Krusty Krab”, która jest identyczna z nazwą fikcyjnej restauracji w serii „SpongeBob Kanciastoporty”, co narusza znak korporacji medialnej. Mimo, że Viacom nie ma zarejestrowanego znaku towarowego dla terminu "The Krusty Krab", firma twierdzi, że wykorzystuje go nieprzerwanie od 1999 roku, kiedy to nazwa ta pojawiła się w 166 odcinku kreskówki. Według spółki znak „The Krusty Krab” nabył charakter odróżniający poprzez jego długotrwałe używanie.

W grudniu 2014 r. IJR zgłosiła do rejestracji jako znak towarowy nazwę „The Krusty Krab”, dla usług restauracyjnych. Przed złożeniem pozwu, pod koniec 2015 r., Viacom wysłało list ostrzegawczy z wezwaniem do zmiany nazwy restauracji, zaprzestania używania jakichkolwiek znaków SpongeBob i wycofania zgłoszenia znaku. Z powodu braku reakcji, konieczne było jednak skierowanie sprawy na drogę sądową.

W styczniu 2017 r. sędzia Gray Miller orzekł na korzyść Viacom. Zdaniem sądu, znak Viacom „The Krusty Krab” nabył wtórny charakter odróżniający, poprzez używanie go w serialu.  W związku z tym, używanie tego znaku przez IJR może wprowadzać w błąd i w konsekwencji stanowi naruszenie znaku Viacom. Sąd odrzucił natomiast zarzuty dotyczące rozwodnienia, fałszywego oznaczania oraz naruszenia zasad uczciwej konkurencji.

Amerykański producent motocykli Harley-Davidson pozwał międzynarodową firmę odzieżową Urban Outfitters w sprawie dotyczącej  body sprzedawanych przez detalistę odzieżowego. Harley-Davidson złożył na początku stycznia 2017 r. pozew w US District Court for the Eastern District of Wisconsin, Milwaukee Division.

Producent motocykli twierdzi, że Urban Outfitters naruszyło jego znaki towarowe oraz dopuściło się czynów nieuczciwej konkurencji w zakresie używania oznaczenia wprowadzającego w błąd co do pochodzenia towarów. Ponadto, Harley-Davidson argumentował swoje stanowisko tym, że firma odzieżowa doprowadziła do rozmycia zdolności odróżniającej jego znaków i dopuściła się naruszenia umowy pomiędzy firmami. Przedmiotowe body o nazwie handlowej „FPV Harley Bodysuit” zostało stworzone z wykorzystaniem oryginalnych produktów Harley-Davidson, które Urban Outfitters zmodyfikowało. Pozew koncentruje się na oryginalnych koszulkach, topach i T-shirtach Harley-Davidson’a, które zostały przerobione przez firmę odzieżową. Oryginalne produkty były rzekomo były rozcinane i uszkadzane, koszule zostały pocięte, a szwy boczne porozcinane. Harley-Davidson dodał, że nie jest to pierwszy raz, kiedy Urban Outfitters naruszyło prawa do jego produktów. Firma pozwała Urban Outfitters za naruszenie znaków towarowych także w marcu 2014 r. W maju 2014 r. firmy zawarły ugodę, w której Urban Outfitters zgodził się, że nie będzie świadomie promować, sprzedawać ani rozpowszechniać produktów odzieżowych Harley-Davidson, które zostały "zmienione lub zrekonstruowane". Harley-Davidson używa i promuje swoją nazwę "Harley-Davidson" od początku 1903 r. i wykorzystywał swoje logo od 2010 r. Jego znaki towarowe obejmują towary takie jak okulary, motocykle i odzież. Producent motocykli produkuje własne ubrania i ma w USA licznych licencjobiorców, którzy są uprawnieni do sprzedaży szerokiego asortymentu jego towarów.

Harley-Davidson twierdzi, że body narusza jego znaki na dwa sposoby. Po pierwsze, niektóre body wykonane są z oryginalnych produktów Harley-Davidson, które zostały "zmienione" w nowe produkty, które jednak nadal noszą znaki towarowe firmy. Po drugie, niektóre z produktów wydają się nie być oryginalnymi produktami Harley-Davidson i nie są oznaczone żadnymi znakami Harley-Davidson, jednak zostały sprzedane z metkami opatrzonymi znakiem „Harley”.

Harley-Davidson wnosi o wydanie stałego zakazu, zwrot zysków, zasądzenie odszkodowania w wysokości 2 mln dolarów od każdego znak oraz o zwrot poniesionych kosztów.

czwartek, 19 styczeń 2017 12:15

Batalia o "Titanic"

Napisał

Titanic Spa, umiejscowione w Wielkiej Brytanii, wygrało właśnie z hotelem, także z siedzibą w UK, spór prawny o naruszenie znaku towarowego. Titanic Spa znajduje się w dawnej edwardiańskiej przędzalni znanej jako Titanic Mills, która została zbudowana w 1911 r., w tym samym roku, w którym uruchomiono liniowiec RMS Titanic. 2 grudnia 2016 r. sędzia orzekł na korzyść Titanic Spa. Właściciel Titanic Spa wniósł  w lipcu 2016 r. pozew przeciwko Titanic Hotel Liverpool stawiając zarzut naruszenia znaku towarowego oraz naśladownictwa. Spa jest uprawnione do znaku „Titanic Spa”, który to został zarejestrowany w UK Intellectual Property Office (IPO) w 2011 roku.

Titanic Hotel Liverpool został otwarty w czerwcu 2014 roku. W tym samym roku hotel wydał materiały promocyjne, które zawierały wzmianki także o spa nazwanym „T-Spa”. Gdy tylko Titanic Spa dowiedziało się o naruszeniu, w sierpniu  i następnie listopadzie 2014 r. zostały skierowane do naruszyciela listy ostrzegawcze dotyczące używania nazwy “T-Spa”. W konsekwencji, w kwietniu 2016 r., hotel rebrandował swoje spa na “Maya Blue Spa”. Jednakże, nadal nie usatysfakcjonowane Titanic Spa pozwało Titanic Liverpool do Intellectual Property Enterprise Court (IPEC) z zarzutem używania nazwy “Titanic” w nazwie hotelu. Zanim jeszcze proces przed IPEC się rozpoczął, Titanic spa złożyło także wniosek do IPO o unieważnienie znaku “Titanic Quarter” ze względu na jego nieużywanie. Znak został unieważniony. Właściciel znaku, spółka Titanic Trademark Limited (TTL), która udziela Titanic Liverpool licencji na znak – odwołała się od decyzji do Sądu Najwyższego. Na celowniku Titanic Spa jest również unijny znak należący do Titanic Liverpool, który jest w trakcie unieważniania. Także spółka Titanic Liverpool wniosła z kolei swoje roszczenia do Sądu Najwyższego o naruszenie przez Titanic jej znaków.

W lipcu 2015 r. sprawy sporne pomiędzy spółkami Titanic zostały połączone przez sędziego. Teraz po rozpatrzeniu spraw, sąd wydał wyrok, w którym stwierdził, że znak należący do Titanic Spa został naruszony przez hotel, a konsumenci mogli zostać wprowadzani w błąd poprzez nazwy obu przedsiębiorstw. Wizualnie i fonetycznie istnieje podobieństwo między znakami, gdyż oba zawierają słowo „Titanic”. Co więcej, są odrzucił zarzut nieważności znaku Titanic Spa wniesiony przez Titanic Liverpool, uznając, że hotel nie może podnosić takich zarzutów w świetle swoich ostatnich poczynań naruszających prawa.

To nie koniec jednak sporu. Sędzia zezwolił na odwołanie się jeszcze od decyzji o unieważnieniu znaku “Titanic Quarter” i hotel nadal ma prawo używania znaku dla hoteli w UK. 

wtorek, 10 styczeń 2017 14:34

Michael Jordan wygrywa spór w Chinach

Napisał

Legenda NBA, Michael Jordan, odniósł ostatnio zwycięstwo w sporze o znak towarowy przed Supreme People’s Court of China.

Michael Jordan ma zarejestrowany w Chinach znak słowny „Jordan” od 1993 roku. Sportowiec nie jest pierwszą gwiazdą, która zarejestrowała swoje nazwisko jako znak towarowy. Wielu piosenkarzy, aktorów i innych celebrytów zastrzega jako prawnie chronione znaki towarowe swoje nazwiska, pseudonimy, czy nawet imiona swoich dzieci, w celu ochrony przed ich nieuprawnionym wykorzystywaniem. Ma to sens, gdyż niejeden przedsiębiorca chce się wzbogacić nawiązując w swoich produktach do znanych osób, przyciągając w ten sposób konsumentów i wprowadzając ich w błąd, że ich produkty są jakoś powiązane z określoną osobistością.

Takie działania podjęła właśnie chińska firma produkująca ubrania sportowe – Qiaodan Sports. „Qiaodan” (乔丹) jest fonetycznym odwzorowaniem nazwiska “Jordan” w języku chińskim w systemie pinyin. Pinyin jest oficjalnym systemem transkrypcji języka mandaryńskiego – urzędowego języka Chin – na alfabet łaciński. Chińska spółka zarejestrowała więc w 1998 roku na swoją rzecz znaki ‘”Qiaodan”, „Qiao Dan”, a także słowo będące chińskim tłumaczeniem nazwiska „Jordan”. Qiaodan Sports zarejestrowało również w tym samym roku jako znak oznaczenie “23” – numer, z którym grał koszykarz.  

W konsekwencji Jordan złożył w lutym 2012 r. w Shanghai No. 2 People’s Intermediate Court powództwo, zarzucając pozwanemu, że używanie jego nazwiska i numeru “23”, bez jego zgody, jest naruszeniem. W wyroku wydanym 8 grudnia 2016 r. Supreme People’s Court of China podtrzymał twierdzenie, że chińska firma Qiaodan Sports musi zaprzestać używania znaków.

Z kolei Qiaodan Sports opublikowało na swojej stronie oświadczenie: “Nasza firma respektuje wyrok Supreme People's Court i będzie chroniła swoją markę i powiązane z nią prawa własności intelektualnej zgodnie z prawem” (tłumaczenie z chińskiego).

 

W ogólnej opinii uważa się, że decyzja Donalda Trumpa, żeby wycofać USA z Transpacyficznej Umowy o Wolnym Handlu (TPP) będzie pociągać za sobą negatywne konsekwencje dla uprawnionych z praw własności intelektualnej z państw sygnatariuszy. 21 listopada 2016 r., w swoim pierwszym dniu w Białym Domu Trump ogłosił, że USA wycofuje się z TTP.

Transpacyficzna Umowa o Wolnym Handlu zrzesza 12 państw - Australię, Brunei, Kanadę, Chile, Japonię, Malezję, Meksyk, Nową Zelandię, Peru, Singapur, Stany i Wietnam. Ostateczna wersja umowy została osiągnięta po negocjacjach w październiku zeszłego roku, jednak nie została jeszcze ratyfikowana przez państwa – strony. Rozdział dotyczący własności intelektualnej, numery 18 - 30, zawiera parę istotnych regulacji.

Trump twierdzi, że umowa była “potencjalną klęską” dla kraju i w zamian Stany będą negocjować bilateralne umowy zapewniające więcej miejsc pracy i rozwój przemysłu w kraju.  Zdania na temat posunięcia nowego prezydenta są podzielone, jednak większość uważa, że wycofanie się Stanów z TTP będzie negatywne w konsekwencjach dla właścicieli praw IP w państwach – sygnatariuszach. Ich zdaniem ustalone w TTP zasady dotyczące praw IP, w tym praw autorskich i patentów, były przełomowe w niektórych krajach, na przykład w Meksyku. W konsekwencji brak TPP spowoduje spowolnienie modernizacji ustawodawstwa i brak ochrony w niektórych przypadkach. Co więcej, dodatkowe zabezpieczenia zagwarantowane przez TTP, wzmocniłyby ochronę dla państw sygnatariuszy.

Są też jednak zwolennicy decyzji Trumpa. Oni z kolei twierdzą, że TTP jest korzystna jedynie dla właścicieli biznesów i praw własności intelektualnej z mniejszych państw. W konsekwencji USA może wcale tak bardzo na umowie nie skorzystać jak inne kraje. Zdaniem entuzjastów decyzji Trumpa, umowa jest nakierowana na dociągnięcie poziomu innych państw sygnatariusz do standardów USA. Biorąc pod uwagę, że parę umów dwustronnych już osiągnęło ten cel, korzyści dla właścicieli IP w Stanach są minimalne, natomiast niewiele, o ile w ogóle, jest z tego korzyści dla właścicieli IP w innych krajach sygnatariuszach. Co więcej, w przeważającej części sygnatariusze zaakceptowali przepisy dotyczące IP, jedynie w celu uzyskania korzyści w innych dziedzinach, takich jak poprawa dostępu do rynku amerykańskiego. Wycofanie się więc z TTP jest całkowicie w interesie Stanów.   

Opinie jak widać są podzielone. Jakie jednak w rzeczywistości skutki przyniesie decyzja nowego prezydenta USA, dopiero się przekonamy. 

środa, 28 grudzień 2016 14:40

Autor Star Treka w sporze o znak

Napisał

Dr Seuss Enterprises, przedsiębiorstwo pozostałe po Theodorze Seussie Geiselu – dziecięcym autorze i ilustratorze, pozwało producenta komiksów. Pozew złożony 10 listopada 2016 r. w US District Court for the Southern District of California koncentruje się na komiksie zatytułowanym “Oh, The Places You’ll Boldly Go!”.

Dr Seuss Enterprises pozwało firmę ComicMix, jej współzałożyciela Glenna Haumana, współautora komiksu Davida Gerrolda oraz Ty Templetona – ilustratora, o naruszenie praw autorskich oraz znaku towarowego, a także o popełnienie czynu nieuczciwej konkurencji. David Gerrol jest znany jako autor epizodu Star Trek pt. „The Trouble With Tribbles”. Powód twierdzi, że komiks narusza jego dzieła poprzez użycie niezliczonych elementów z twórczości Dr Seuss chronionych prawem autorskim, w tym kompozycję dzieł, ilustracje, postaci i motywy.

Dr Seuss Enterprises  jest uprawiona do następujących znaków towarowych: tytułu książki “Oh, The Places You’ll Go!”, stylizowanej czcionki używanej w książkach Dr Seuss oraz unikalnego sposobu przedstawienia postaci i tła stosowanego w książkach. Powód oskarżył wydawcę komiksu o dokonywanie „hurtowych odwzorowań” wyróżniających się ilustracji i tekstów z dzieł Seussa. Oprócz kluczowych elementów z „Oh, The Places You’ll Go!”, takich jak tytuł, wątek fabularny, postacie oraz ilustracje, naruszający dzieło przywłaszcza sobie także kluczowe elementy chronione książek “Horton Hears a Who” („Horton słyszy ktosia”), “How the Grinch Stole Christmas!” („Grinch: Świąt nie będzie”), “The Lorax”, and “The Sneetches and Other Stories”.

Pod koniec września, Dr Seuss Enterprises  skierowało do pozwanego list ostrzegawczy informujący o przysługujących  spółce prawach własności intelektualnej i o ich naruszeniu. Producent komiksów nie odpowiedział jednak ani na ten list, ani na kolejny, z początku października. Dopiero na trzeci list ComicMix odpowiedziało, iż odmawia zaprzestania używania praw IP należących do Dr Seuss. Zgodnie z pozwem, ComicMix groził także realizacją roszczeń o niedozwolone zakłócanie i nieuczciwe praktyki handlowe.

Oprócz odszkodowania pieniężnego, Dr Seuss Enterprises  dochodzi stwierdzenia umyślnego naruszania praw. 

środa, 14 grudzień 2016 10:54

Snapchat w sporze o znak towarowy

Napisał

Prawdopodobnie wiesz, czym jest Snapchat. Jeżeli jednak nie zaliczasz się do grupy wiekowej pomiędzy 12 a 30 rokiem życia, jest duża szansa, że nie jesteś jego użytkownikiem. Snapchat jest aplikacją na telefon do przesyłania wiadomości w postaci zdjęć i filmów – snapów – do znajomych. Jest to połączenie wiadomości tekstowych, czatu internetowego i przesyłania filmów, dedykowane szczególnie dla tak zwanego Pokolenia Z.

Snapchat zmienił swoją nazwę na Snap dość niedawno w ramach rebrandingu firmy i rozszerzenia działalności poza społeczną komunikację. W tym samym czasie firma przedstawiła swój nowy produkt - okulary do nagrywania wideo o nazwie Spectacles.

Teraz Snap Inc, nowo nazwana spółka, musi zmierzyć się z zarzutem kradzieży nazwy handlowej i żerowania na reputacji serwisu randkowego online Snap Interactive Inc. W pozwie złożonym pod koniec października 2016 r. w U.S. District Court na Manhattanie, Snap Interactive zarzuca, że szkoda, jakiej doznaje, potęguje się ze względu na plany Snapa, aby wejść w przyszłym roku na giełdę. Usytuowany w NY Snap Interactive, który prowadzi aplikacje randkowe i niedawno ogłosił plany na połączenie się z firmą Paltalk, twierdzi, że używał oznaczenia „Snap” jako nazwy handlowej w związku z jego społecznościowymi usługami internetowymi już od 2008 roku, jeszcze przed pierwszą wersją Snapchata.

Snap Interactive dochodzi, między innymi, odszkodowania, a także zasądzenia zysków Snapa płynących z używania jego nowej nazwy i sądowego zakazu używania nazwy „Snap”.

Rzecznik Snapa twierdzi, że roszczenia w pozwie są bezpodstawne, jednak odmówił dalszego komentarza. W ostatnich latach, Snap dodał również do aplikacji reklamy i treści sponsorowane. "Teraz, kiedy rozwijają się inne nasze produkty, takie jak okulary, potrzebujemy nazwy, która wykracza poza tylko jeden produkt, ale dzięki której nie stracimy rozpoznawalności naszej marki" - podała spółka Snap Inc. 

wtorek, 06 grudzień 2016 10:37

Piwne znaki podbijają rynek brytyjski

Napisał

Ponad 80 % piwa sprzedawanego w Wielkiej Brytanii pochodzi z Wielkiej Brytanii – tak wynika z danych Society of Independent Brewers (z ang. Stowarzyszenie Niezależnych Piwowarzy). Szacuje się, że w Wielkiej Brytanii dostępnych jest 11 tysięcy rodzajów piwa, w tym edycji limitowanych i sezonowych piw. Nie dziwi więc, że przy tak prężnie rozwijającym się rynku piwnym, liczba nowych znaków towarowych piwa zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii bije rekordowy wynik. W ubiegłym 2015 roku zostało zarejestrowanych 1.666 znaków towarowych z przeznaczeniem dla piwa, co stanowi wzrost, w porównaniu z 1.485 znakami zarejestrowanymi w 2014 r.

Zdaniem niektórych, rekordowa liczba jest prawdopodobnie częściowo napędzona przez mnożenie się nowych piw znanych już marek - mega-browarów, które mają duży udział w piwnym rynku. Także supermarkety przyczyniają się do zwiększania tej liczby poprzez znaczne inwestycje w sektorze piwnym, ze względu na tworzenie i rozwój własnych marek piwa. Ponadto, fakt, że liczba browarów działających w Wielkiej Brytanii wzrosła trzykrotnie w ciągu ostatnich pięciu lat oznacza, że ​​jest wiele nowych, małych marek chcących chronić swoją tożsamość.

W ciągu ostatnich pięciu lat, łączne rejestracje znaków towarowych odnoszących się do piwa wzrosły o 43%. Jednakże, o ile jest to pozytywny sygnał dla przyszłości brytyjskiego przemysłu, skok w liczbie zarejestrowanych znaków towarowych prawdopodobnie doprowadzi do wzrostu sporów prawnych, jako że marki walczą o przewagę na rynku. W rezultacie może dojść do zwiększenia liczby sporów prawnych między browarami i sprzedawcami piwa o prawa własności intelektualnej dotyczących ich piw. Przykładowo, w ubiegłym miesiącu, współzałożyciele szkockiego browaru BrewDog musieli zmienić swoją nazwę z „Elvis Juice” na „Elvis”, po rzekomym otrzymaniu pisma ostrzegawczego od właściciela posiadłości Elvisa Presleya. To tylko jeden z wielu mnożących się już przypadków. 

Sąd Najwyższy w Niemczech orzekł, że opisowe nazwy aplikacji i domen internetowych nie mogą być zarejestrowane jako znaki towarowe, chyba że na skutek używania uzyskały one charakter odróżniający.

Niemieckie ustawodawstwo i orzecznictwo są zgodnie ze swą tradycją bardzo hojne, jeżeli chodzi o ochronę tytułów produktów zawierających dobra niematerialne (dzieła), w szczególności tytułów gazet, czasopism, radia i programów telewizyjnych nadających wiadomości. Nazwy tych produktów medialnych są chronione, gdy są one wykorzystywane w działalności gospodarczej, bez względu na to, czy są one zarejestrowane jako znak towarowy. Ponadto, poziom charakteru odróżniającego wymaganego do ochrony jest zdecydowanie niższy, niż w przypadku rejestracji znaków towarowych.

Tytuły gazet, czasopism i programów nadających wiadomości, które wydają się być opisowe zgodnie ze standardami Rozporządzenia w sprawie znaków UE (207/2009) i dlatego nie kwalifikują się do rejestracji jako znak towarowy, mogą być jednak chronione w Niemczech jako dzieło, bez konieczności wykazania nabytego charakteru odróżniającego. Przy czym, zakres ochrony takich tytułów obejmuje dzieła z tej samej kategorii, tak że na przykład tytuł magazynu jest chroniony przed użyciem podobnej nazwy przez inny magazyn, ale już nie przez program telewizyjny. Zakres ochrony może zostać rozszerzony na inne kategorie jedynie w przypadku znanego tytułu.

Wracając do stanu faktycznego sprawy, powód, niemiecki dom mediowy, prowadzi pogodowy serwis informacyjny pod domeną o nazwie "wetter.de" oraz poprzez aplikację mobilną o tej samej nazwie (wetter – z niem. pogoda). Powód dążył do zakazania pozwanemu dostarczania aplikacji z usługami pogodowymi pod nazwami "wetter DE", "wetter-de" i "wetter-DE". Sąd Najwyższy odrzucił drugą apelację powoda, podzielając decyzje poprzednich dwóch instancji. Sąd uznał, że co do zasady oferty online oraz aplikacje mobilne są dziełami, których nazwy mogą kwalifikować się do ochrony jako niezarejestrowane tytuły. Stosując kryteria ochrony w stosunku  do nazwy "wetter.de", sąd stwierdził, że domena i nazwa aplikacji były czysto opisowe w odniesienie do informacyjnych usług pogodowych oferowanych przez powoda.

Sąd przyznał, że w pewnych sytuacjach rynkowych, próg ochrony może być bardzo niski, np. w przypadku gazet i czasopism, które mają zazwyczaj bardzo opisowe tytuły. Społeczeństwo jest przyzwyczajone do tej długoletniej praktyki i zwraca szczególną uwagę na nawet niewielkie różnice. Jednakże sąd nie zastosował tego niskiego progu do usług internetowych i aplikacji. Nie przekonał sądu również fakt, że "wetter.de" uzyskał charakter odróżniający w następstwie intensywnego i długotrwałego stosowania na rynku niemieckim.

Postrzeganie rynku podlega ciągłym zmianom. W Internecie roi się od usług oferowanych pod opisowymi nazwami domen i aplikacji mobilnych. Wydaje się więc tylko kwestią czasu, nim sądownictwo niemieckie zmieni postawę w stosunku do rynku online.

wtorek, 22 listopad 2016 09:20

Przełom na Tajwanie dla „szkockiej”

Napisał

Oznaczenie „Scotch Whisky” zostało zarejestrowane jako certyfikowany znak towarowy na Tajwanie, które to posunięcie Scotch Whisky Association (SWA) nazwało znaczącym przełomem prawnym. Według stowarzyszenia, Tajwan jest czwartym największym rynkiem dla szkockiej pod względem wartości sprzedaży, z eksportem wartym 97,4 mln dolarów w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2016 roku. Jest także trzecim co do wielkości rynkiem zagranicznym dla single maltów, z eksportem wartym 53,1 mln dolarów w pierwszej połowie 2016 r.

Scotch Whisky Association, które wniosło o rejestrację znaku, uważa, że istnienie brytyjskiego programu weryfikacji napojów spirytusowych, który został wprowadzony w 2014 r., było ważnym czynnikiem w spełnieniu wymogów w celu zapewnienia ochrony. Program ten zapewnia, że każdy element łańcucha dostaw Scotch whisky jest rejestrowany przez rząd Wielkiej Brytanii i kontrolowany w celu sprawdzenia, czy jest zgodny ze wszystkimi przepisami dotyczącymi produkcji szkockiej, wyjaśnia stowarzyszenie. SWA twierdzi, że program pozwolił władzom w Tajwanie obdarzyć jeszcze większy zaufaniem solidne procedury związane z produkcją szkockiej.

Znak towarowy zapewnia, że szkocka musi być wytworzona z wody, drożdży i zbóż i musi dojrzewać przez co najmniej 3 lata. Ma to ogromne znaczenie handlowe dla przemysłu szkockiej whisky i daje konsumentom gwarancję jakości i pochodzenia, tego co kupują.

The SWA twierdzi, że pomimo, iż współpraca z władzami w Tajwanie przebiegała bardzo dobrze, znak towarowy umożliwi stowarzyszeniu podejmowanie w przyszłości działań przeciwko każdemu kto będzie produkował i sprzedawał podróbki szkockiej.

Prawnik Scotch Whisky Association powiedział, że Tajwan przez wiele lat był głównym rynkiem dla szkockiej, a w szczególności dla single maltów. Uzyskanie rejestracji na znak “Scotch Whisky” oznacza większą gwarancję dla konsumentów jakości produktu, który dostają. Będzie to także dodatkowy bodziec dla producentów eksportujących  szkocką whisky na Tajwan.

Islandia może w najbliższym czasie wszcząć batalię prawną przeciwko brytyjskiemu supermarketowi o tej samej nazwie. Władze kraju potwierdziły, że rozważany jest potencjalny wniosek o unieważnienie rejestracji znaku towarowego, jednak żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte.

Supermarket oferujący mrożoną żywność jest właścicielem znaku towarowego Unii Europejskiej "Iceland" w klasach 7, 11, 16, 29, 30, 31, 32 i 35. Iceland Foods sprzedaje pod nazwą „Iceland” w Wielkiej Brytanii od 1970 roku i jest dziś jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek w UK. Należy dodać, że detalista działa od wielu lat w obrocie pod nazwą „Iceland” także w innych krajach, zarówno z UE, jak i spoza UE, w tym w Islandii. Rzecznik firmy twierdzi, że nigdy nie spotkał się z tym, żeby używanie nazwy „Iceland” kiedykolwiek spowodowało jakąkolwiek konfuzję z Islandią – krajem.

Islandia natomiast nie miała do tej pory żadnych zastrzeżeń co do używania takiej nazwy z tego względu, że sam kraj nie planował do tej pory zostać właścicielem żadnych supermarketów. Jednak w ciągu ostatnich lat supermarket „Iceland” zarejestrował na swoją rzecz nazwy także w kilku innych kategoriach towarów i usług.

Dodać należy, że detalista sprzeciwiał się rejestracjom innych firm, które mają w swojej nazwie lub logo element słowny „Iceland”. Rzecznik rządu islandzkiego powiedział, że Iceland Foods przeprowadził i wygrał kilka spraw przeciwko islandzkim firmom starającym się opisać siebie za pomocą słowa „Iceland”, nawet wtedy, gdy znaki były zgłaszane dla niekonkurujących towarów i usług. Natomiast logicznym wydaje się, że firma lub produkt wykonany w Islandii lub przez spółkę islandzką chce móc używać w swoim oznaczeniu nazwę kraju. Rzecznik jednak dodaje, iż każda decyzja o podjęciu kroków prawnych zostanie podjęta dopiero po pełnym uwzględnieniu interesów islandzkich firm oraz obywateli.

Właściciel muzeum w Danii, wzorowanym na Graceland, przegrał spór o znak towarowy z amerykańską firmą. Graceland (z ang. kraina łaskawości) to posiadłość położona w Memphis w stanie Tennessee, należąca kiedyś do Elvisa Presleya. Muzyk mieszkał w posiadłości prawie połowę swojego życia, a dokładniej 20 lat od 1957 roku. Obecnie w Graceland mieści się muzeum Elvisa. Możliwe są wycieczki po domu, który dostarcza zainteresowanym wielu informacji o historii domu i o życiu samego Elvisa.

Na podobieństwo muzeum w Stanach, Henrik Knudsen postanowił w 2011 roku stworzyć własną posiadłość Elvisa w Danii, a dokładnej w Randers – szóstym co do wielkości mieście w kraju. Posiadłość obejmuje muzeum Elvisa Presleya, w którym można obejrzeć m.in. oryginalne gitary muzyka, odwiedzić sklep z pamiątkami, a w restauracji spróbować serwowanych tam dań z okresu sławy Presleya. Tak jak sam budynek muzeum w Danii jest idealną kopią posiadłości ze Stanów, tak samo właściciel chciał użyć tej samej nazwy i swoje muzeum nazwał Graceland Mansion.

21 września 2016 r. The Maritime and Commercial High Court w Kopenhadze wydał wyrok, w którym nakazał Panu Henrikowi Knudsenowi, właścicielowi muzeum w Randers, zapłacić 75 tys. dolarów na rzecz GL SPE jako odszkodowanie za używanie nazwy Graceland. Pan Knudsen zmienił ostatecznie także nazwę muzeum na Memphis Mansion, w ramach zawartej ugody.

GL SPE jest właścicielem czterech unijnych znaków towarowych „Graceland”, do których prawa zostały przeniesione wcześniej z Elvis Presley Enterprises. Zgłoszenia miały miejsce odpowiednio w 2005, 2007 oraz 2012 roku. Z kolei Pan Knudsen w 2007 roku uzyskał w Danii rejestrację znaku „Graceland” w klasie 41, obejmującą prowadzenie muzeum. Na skutek sprzeciwu podniesionego w 2012 roku przez Elvis Presley Enterprises rejestracja została jednak unieważniona. To samo stało się ze znakiem „Graceland Randers” zgłoszonym przez Pana Knudsen w klasach 16, 35, 41 i 43.

Warto na koniec wspomnieć, że Duńskie muzeum cieszy się dużą popularnością. W poprzednim roku odwiedziło je ponad 130.000 gości i nic nie wskazuje na to, by zmiana nazwy miała wpłynąć negatywnie na zainteresowanie turystów.

poniedziałek, 31 październik 2016 14:22

Nowe logo Wonder Woman narusza prawa do znaku?

Napisał

Sieć amerykańskich burgerowni Whataburger ujawniła, że jest w trakcie ugodowych pertraktacji z producentem komiksów DC Comics dotyczących nowego logo Wonder Woman zaprojektowanego do najnowszego filmu. Według Whataburger, logo Wonder Woman wykazuje wysokie podobieństwo do ich oznaczenia zwanego „Flying W” (z ang. Latające W), używanego od 1972 roku. Dla zobrazowania, poniżej oba oznaczenia.

Wonder Woman jest fikcyjną postacią z komiksów DC Comisc, powstałą w latach 40, superbohaterką, która ma być żeńską wersją Supermana. Ta wojowniczka walcząca ze złem była bohaterką także różnych seriali i filmów animowanych, seriali telewizyjnych oraz gier komputerowych. Pierwszy raz Wonder Woman pojawiła się w filmie telewizyjnym w 1974 roku. Solowy film z Wonder Woman ma mieć premierę w lipcu 2017 roku i to właśnie na potrzeby tego filmu zostało zaprojektowane nowe logo Wonder Woman.

Whataburger twierdzi, iż oprócz podobieństwa między oznaczeniami, przeprojektowaniu loga Wonder Woman towarzyszyło 9 nowych zgłoszeń znaków. Ponieważ zgłoszenia te obejmują bardziej znaczące towary i usługi niż jedynie komiksy, w tym różne produkty spożywcze i napoje, Whataburger rozpoczął dialog z wydawcą komiksów w sprawie zmiany loga Wonder Woman. Wcześniejsza rejestracja jako znak loga Wonder Woman nie przeszkadzała tak właścicielowi burgerowni z tego względu, iż było ono nieco inne niż oznaczenie „Flying W”, a ponadto znak został zarejestrowany tylko dla komiksów, a nie żywności, napojów lub usług restauracyjnych. Rzecznik Whataburger spodziewa się pozytywnych rezultatów negocjacji, które „pozwolą Wonder Woman na dalsze koncentrowanie swoich wysiłków na utrzymaniu bezpieczeństwa na Ziemi”. 

poniedziałek, 24 październik 2016 09:16

Swatch wygrywa z Apple

Napisał

Apple Watch vs SwatchW konsekwencji tak naprawdę nic nie znaczącego, na ten moment, sporu o znak, Apple nie będzie mogło już nigdy wypuścić na rynek „iWatch’a” w Wielkiej Brytanii. Długo przed faktyczną premierą, Apple w swoim „szaleństwie znakowym”, określanym po angielsku jako „trademarking spree”, zdecydowało się na zgłoszenie nazwy swojego pierwszego smartwatcha w Wielkiej Brytanii. Szwajcarskiemu producentowi zegarków, firmie Swatch, nie bardzo spodobało się takie posunięcie giganta z Doliny Krzemowej, dlatego też postanowił on zakwestionować rejestrację znaku „iWatch” zgłaszając w 2014 r. do UK Intellectual Property Office (IPO) sprzeciw. 

Ostatnio IPO doprowadziło do zakończenia sporu przychylając się do argumentów Swatch. W tym momencie, z już drugą generacją Apple Watch’a, rozstrzygnięcie to nie ma znaczenia. Jednak gdyby kiedykolwiek Apple chciało wypuścić iWatch’a, to cóż - nie będzie mogło.

Swatch z powodzeniem przekonał brytyjski urząd, że oznaczenie „iWatch” jest zbyt podobne do znaków już zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii, mianowicie „iSwatch” i „Swatch”. Apple skontrowało ten argument, twierdząc, iż to on jest znany z używania przedrostka „i” ze względu na jego pozostałe „iRzeczy”. W związku z tym używanie nazwy „iWatch” nie spowoduje konfuzji wśród konsumentów. IPO jednak był innego zdania, odmawiając Apple rejestracji znaku.

Tak jak patenty, znaki towarowe to kłopotliwy biznes i Apple coś o tym wie. Już w trakcie sporu ze Swatch, amerykański koncern musiał zdecydować się w 2015 roku na zmianę nazwy swojego produktu na „Apple Watch”. Decyzja IPO pokazuje jakie trudności napotykają globalne marki, kiedy dochodzi do wypuszczenia nowego produktu na świecie. Znaki chronione są terytorialnie, co oznacza, że znak, którego chcemy używać dla naszego produktu, musi być dostępny do rejestracji w każdym interesującym nas kraju. 

Grecka restauracjaDla laika to wszystko może się wydawać po prostu ‘greckie’, jednak jeżeli chodzi o restauracje, nazwy, wielkość i słowa mają znaczenie. Przynajmniej zdaniem właścicieli greckiej restauracji w Brisbane w dzielnicy West End, w Australii. Restauracja prowadzona jest pod nazwą Little Greek Taverna, która jednocześnie zarejestrowana jest jako znak towarowy w Australii. Jej właściciele odkryli jednak, że w tym samym mieście działają dwie inne restauracje, prowadzone pod podobną i równie wdzięczną nazwą  Little Greek Cuzina.

Takie działanie, jak można się domyślać nie spodobało się właścicielom 7-letniej już restauracji, dlatego też ich uzasadnionym krokiem było złożenie wniosku do Federal Court of Australia o wydanie zakazu sądowego w sporze dotyczącym znaku towarowego. Dokładnie chodziło o wydanie zakazu, który powstrzymałby właściciela restauracji Little Greek Cuzina od używania słowa „little” w obrocie handlowym w związku z usługami, dla których znak Taverna został zarejestrowany. Zdaniem właścicieli Taverny, nazwa „Little Greek Cuzina” mogła prowadzić do konfuzji wśród klientów i spowodować szkody dla ich działalności. Podobno do właścicieli docierały skargi na restauracje Cuzina, że nie są one w takim samym standardzie, co oryginalna „Little Greek Taverna w West End”. Duża dezorientacja doprowadziła także bezpośrednio do spadku przychodów. Druga strona uważa natomiast, słowo „little” ma na celu określenie ich „małej restauracji” oraz że jest ono powszechnie stosowane w branży restauracyjnej. Co więcej, w konsekwencji tymczasowego zakazu sądowego, właściciele Cuzina będą może musieli zamknąć całkowicie swoją działalność.

Ostatecznie Federal Court of Australia wydał w dniu 5 września 2016 r. zakaz, uznając, że nazwa „Little Greek Cuzina” jest łudząco podobna do zarejestrowanego znaku „Little Greek Taverna”. Restauracja musi więc usunąć ze swojej nazwy element słowny „little” w ciągu 30 dni, w oczekiwaniu na proces. 

piątek, 14 październik 2016 14:22

Dzwonek telefonu nie może być znakiem

Napisał

mobile 605422 640Zdaniem Sądu UE, ani dzwonek telefonu, ani dźwięk alarmu nie mogą zostać zarejestrowane jako znak towarowy Unii Europejskiej (ZTUE) ze względu na ich banalność. W wyroku wydanym 13 września 2016 r. Sąd potwierdził decyzję Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) o odmowie rejestracji oznaczenia dźwiękowego przeznaczonego do wykorzystania jako dzwonek lub alarm telefoniczny. EUIPO odrzucił aplikację o rejestrację znaku unijnego na tej podstawie, że nie posiada on charakteru odróżniającego.

W 2014 roku firma brazylijska Globo Comunicação e Participações wniosła o rejestrację znaku dźwiękowego w klasach 9, 16, 38 i 41. W 2015 roku Globo częściowo wycofała swój wniosek, mianowicie w stosunku do wszystkich towarów z klasy 16 oraz do części towarów z klasy 9. Po tym zabiegu zgłoszenie obejmowało już tylko następujące towary i usługi: klasa 9 - cyfrowe nośniki do nagrywania danych i oprogramowania, klasa 38 - emisja telewizyjna, klasa 41 - usługi edukacyjne i rozrywkowe w postaci programów telewizyjnych. EUIPO oddalił jednak wniosek, stwierdzając, że zgłoszony znak towarowy jest jedynie banalnym i powszechnym dzwonkiem, który pozostanie niezauważony i nie będzie zapamiętany przez konsumenta.

W maju 2015 r. Piąta Izba Odwoławcza EUIPO oddaliła odwołanie złożone przez firmę Globo, orzekając, że znak towarowy pozbawiony jest charakteru odróżniającego. Globo wniosło następnie skargę o stwierdzenie nieważności tej decyzji do Sądu UE. W konsekwencji, Sąd UE potwierdził, że dźwięki mogą stanowić znak towarowy, o ile mogą być one zaprezentowane w formie graficznej, tak jak w tym przypadku. Jednakże, zdaniem sądu, zgłoszony znak towarowy będzie postrzegany przez właściwy krąg odbiorców tylko jako zwykła funkcja towarów i usług objętych nim, a nie jako wskazanie ich pochodzenia handlowego. Dodano też, że przez to, iż jest to standardowy dźwięk dzwonka, ​​społeczeństwo nie będzie w stanie zidentyfikować, bez wcześniejszej wiedzy, że dźwięk wskazuje, że towary i usługi pochodzą od firmy Globo. Znak ten nie posiada żadnej nieodłącznej cechy, która sprawiałaby, że jest on czymś więcej niż jedynie powtórzeniem nut, z których się składa (dwa Gis). Sąd uznał, że ponieważ zgłoszony znak towarowy pozbawiony jest charakteru odróżniającego, EUIPO nie popełnił błędu, odmawiając mu rejestracji.

Trybunał Sprawiedliwości UETrybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w niedawnym wyroku w sprawie C-163/15 Youssef Hassan przeciwko Breiding Vertriebsgesellschaft GmbH, orzekł, iż uprawniony z tytułu licencji na korzystanie ze znaku towarowego UE może dochodzić ochrony tego znaku, pomimo nieujawnienia swojego uprawnienia w rejestrze unijnych znaków towarowych. Decydujące znaczenie ma w tym względzie treść umowy licencyjnej oraz zachowanie uprawnionego z tytułu prawa ochronnego na licencjonowany znak towarowy.

Firma Breiding Vertriebsgesellschaft zawarła umowę licencyjną z właścicielem znaku unijnego "ARKITS" (wtedy jeszcze wspólnotowego). Zgodnie z umową, Brieding przysługuje prawo do dochodzenia we własnym imieniu praw wynikających z naruszenia znaku towarowego. Yousseff Hassan, biznesmen, zaczął reklamować swoje produkty na sprzedaż z użyciem znaku "ARKITS". Breiding, jako licencjobiorca prawa do znaku "ARKITS", wszczął w konsekwencji postępowanie sądowe w Niemczech o naruszenie znaku towarowego. Sprawa Hassan v. Breiding została następnie skierowana do TSUE przez niemiecki sąd krajowy z pytaniem prejudycjalnym czy Artykuł 23 (1) Rozporządzenia Rady (WE) nr 207/2009 wymaga, aby licencja na znak towarowy była zarejestrowana, by licencjobiorca miał możliwość wniesienia powództwa o naruszenie znaku towarowego. Gwoli przypomnienia, Artykuł 23 (1) Rozporządzenia stanowi, iż czynności prawne określone w art. 17, 19 i 22 dotyczące wspólnotowego znaku towarowego wywołują skutki prawne wobec stron trzecich we wszystkich państwach członkowskich dopiero po wpisaniu ich do rejestru.

TSUE zauważył, że jeśli czytać Artykuł 23 (1) w oderwaniu, to może być on interpretowany w ten sposób, że jeżeli licencja nie została wpisana do rejestru, licencjobiorca nie może powoływać się na prawa przyznane licencją wobec osób trzecich. Jednak przy podejmowaniu decyzji, TSUE podkreślił, że należy brać pod uwagę kontekst, w jakim występuje sformułowanie Artykułu 23 (1) oraz cele regulacji, której cześć on stanowi. Uznał on, że intencją Artykułu 23 (1) jest ochrona tych, którzy mają lub mogą mieć prawa do znaku unijnego jako przedmiotu własności, a nie ochrona rzekomych naruszeń. Ponadto, zgodnie z Artykułem 22 (3) Rozporządzenia, licencjobiorca ma prawo do wszczęcia postępowania w sprawie naruszenia znaku wyłącznie za zgodą właściciela (bez uszczerbku dla postanowień umowy licencyjnej). Na tej podstawie, TSUE orzekł, że Breiding miał wymaganą zgodę właściciela znaku i tak Artykuł 23 (1) oznacza, że ​​licencjobiorca może pozywać w sprawie o naruszenie licencjonowanego znaku, nawet jeśli licencja nie została zarejestrowana.

Blog Kancelarii Prawno-Patentowej Jarzynka i Wspólnicy

rzecznik patentowy

© 2015/2016 Kancelaria Prawno-Patentowa Jarzynka i Wspólnicy